Autumn #1

Autumn #1

Pierwsza jesienna sesja już za mną! A na zdjęciach w roli głównej sweterek upolowany w lumpeksie od firmy BooHoo
Pojawiły się grzyby, a wraz z nimi mnóstwo zdjęć na instagramie samych grzybów. Okej, rozumiem lubicie zbierać grzyby i fajnie, bo sama chodzę na nie z chłopakiem, ale nigdzie tego nie wstawiam. Nie mogę pojąć czemu to ma służyć, chcecie żeby reszta pozazdrościła wam małego grzybka? No przepraszam po prostu to nie dla mnie. Jasne, mogłabym co tydzień wstawiać takie zdjęcia, ale po co? Rozumiem jak ktoś wstawi raz zdjęcie, ale u niektórych czasem to aż się niedobrze robi od tych grzybów.
Do makijażu użyłam zwykłych, drogeryjnych kosmetyków: Podkład z Lirene, bronzer z lovely, rozświetlacz z wibo, pomadka z golden rose.

To jest zdecydowanie moje ulubione zdjęcie! Nie lubię swojego uśmiechu, ale tutaj nawet mi się on podoba.









Z pewnością jeszcze nie raz wykorzystam ten sweterek, bo jest naprawdę cudowny. Nigdy nie sądziłam, że mogę wyglądać dobrze w bordo. 
Teraz czekam aż spadnie więcej kolorowych liści! :)

Pierwsza współpraca - Zaful

Witajcie kochani, dzisiaj jestem przeszczęśliwa, bo rozpoczęłam swoją pierwszą współpracę.
Cieszę się, bo to znaczy, że mój blog już jest na dobrej drodze. Wiem, że współprace to nie wszystko, ale fajnie jest móc poczuć, że twój blog jest doceniany przez innych.
Najpierw jeszcze chciałabym powiedzieć coś na temat szkoły i czwartej klasy u mnie w szkole. To jest porażka! Naprawdę! Ja rozumiem, że klasa maturalna i te sprawy, ale no błagam w ciągu 7 miesięcy nie nauczymy się tego czego powinniśmy się nauczyć! A jeśli niektórzy nauczyciele prędzej mieli to gdzieś i teraz chcą nadrobić to nie powinno nam się tak za to obrywać. Przecież ja dosłownie nie wiem w co ręce włożyć. Tyle jest tego wszystkiego do nauki, że najprostszym rozwiązaniem jest dla mnie wypisanie się ze szkoły. Boję się, że nie uciągnę tego psychicznie.
Wracając do tematu współpracy.
A więc przy pierwszym zamówieniu postanowiłam, że nie będę szaleć tylko zamówię, to co krzyczy do mnie "weź mnie". I rzeczywiście tak zrobiłam, zamówiłam tylko dwie rzeczy.
Zamówiłam cudowny sweterek, jego kolor mnie urzekł. Nie mogę się doczekać aż mi przyjdzie. LINK Link spójrzcie sami, cena też jest według mnie całkiem atrakcyjna. 
Dodatkowo macie w tej chwili darmową wysyłkę przy zamówieniach powyżej 30$

Drugą rzeczą, którą zamówiłam jest dżinsowa spódnica, marzyłam właśnie o takiej z kwiatami i teraz trafiła się okazja to musiałam ją zamówić. Również bardzo przystępna cena jak dla mnie. LINK
Wiem, że póki co nie zamówiłam dużo, ale po co kupować coś co będzie leżeć? Te dwie rzeczy mnie oczarowały, naprawdę! 
Z niecierpliwością czekam aż do mnie przyjdą! :)

Mogę was prosić o poklikanie w linki? Zależy mi na tym i będę wam ogromnie wdzięczna za każde kliknięcie.
Trylogia DIMILY

Trylogia DIMILY

Trylogia DIMILY czyli: Czy wspominałam, że Cię kocham; Czy wspominałem, że Cię potrzebuję?; Czy wspominałam, że za Tobą tęsknię? Napisana przez Estelle Maskame skradła moje serce już po pierwszym tomie, gdzie poznajemy główną bohaterkę Eden i jej rodzinę, właściwie przyrodnią rodzinę. Poznajemy również głównego bohatera, imprezowicza Tylera. Eden wbrew pozorom uważa, że żona ojca nie jest taka jaką sobie wyobrażała, polubiła też swoich przyrodnich braci, no może z jednym wyjątkiem. Akcja toczy się w takim umiarkowanym tempie, nic za szybko nic za wolno, nie zasypiałam czytając te książki. Eden i Tyler po jakimś czasie odkrywają, że zaczynają mieć do siebie uczucia jakich nie powinno mieć przyrodnie rodzeństwo.
W drugim tomie mamy przeskok czasowy o dwa lata od zakończenia poprzedniego, właściwie to rok ale liczę już bez epilogu. Tutaj Eden przyjeżdża do Tylera, do Nowego Jorku na wakacje, dziewczyna jest szczęśliwa, bo w końcu traktują się jak rodzeństwo, a może jednak nie? Poznajemy tutaj nowych bohaterów, ale także od czasu do czasu pojawiają się też starzy znajomi, których nie koniecznie chcą widzieć Eden i Tyler, gdyż wprowadzają tylko zamęt w ich życiach, które tam sobie ułożyli. Oczywiście jak można przypuszczać między nimi znów odrodziło się uczucie, które właściwie nigdy nie umarło, lecz tym razem jest intensywniej, traktują się już poważniej, nie boją się tego związku.
Trzecia część i ostatnia, opowiada w dużej mierze o życiu Eden kiedy Tyler odszedł w najmniej spodziewanym momencie, ale także o jego staraniach aby dziewczyna mu wybaczyła i być może dała drugą szansę. Pokazuje jej siebie takiego, jakim go jeszcze nie znała, bardzo dojrzał kiedy ostatni raz go widziała. Przyrodnie rodzeństwo musi się zmagać także z innymi problemami jak na przykład ojciec Eden, który jest skończonym draniem odkąd dowiedział się co łączyło jego córkę z synem jego żony. Bardzo jest mi żal dziewczyny kiedy on ją traktuje jakby była nic nie warta. Choć tak naprawdę nie zrobiła niczego złego, tylko się zakochała, a Tyler nie jest w żaden sposób z nią spokrewniony.
Nie wiem co jeszcze mogłabym wam o nich napisać, bo wydaje się, że cokolwiek więcej napiszę to od razu pojawią się spojlery, a nie chce wam niszczyć przyjemności z czytania tak genialnych książek jak te, ja jestem nimi oczarowana i z pewnością jeszcze nie raz do nich wrócę, bo nie potrafię się na dobre rozstać z Eden i Tylerem, bardzo ich polubiłam, jako osoby oraz ich związek.
Koniecznie dajcie znać w komentarzu jeśli już przeczytaliście któryś z tomów. Przepraszam, że taki krótki ten opis, ale naprawdę nie chcę wam pisać spojlerów.
Długo nie mogłam napisać nic na temat tych książek, bo byłam na tak zwanym "książkowym kacu" gdzie nie mogłam sięgnąć po inną historię, po prostu cały czas miałam w głowie tylko DIMILY.
Nie jestem najlepsza w pisaniu recenzji, ale spokojnie poprawię się!

Pani Noc - Cassandra Clare

Pani Noc - Cassandra Clare

Cassandra Clare powraca do nas z następną książką o Nocnych Łowcach, tym razem zamiast z przygodami Jace'a i Clary mamy do czynienia z przygodami Emmy i Juliana. Akcja toczy się pięć lat po mrocznej wojnie, w której Sebastian Morgernstern demoniczny brat Clary zamieniał łowców w swoich sługusów i chciał zniszczyć wszystkich. Ale dzięki naszej dwójce dobro zwyciężyło. Teraz przenosimy się do Los Angeles to tam wszystko się odbywa.
Ktoś zaczyna się zajmować nekromancją, a Emma wraz ze swoim parabatai próbują odnaleźć źródło tego. Dziewczyna uważa, że te zabójstwa są powiązane z zabójstwem jej rodziców pięć lat temu, gdyż Clave obarczyło to winą Sebastiana i odpuścili.
Książka sama w sobie jest bardzo dobrze napisana, ale według mnie za dużo stron na których nic się nie dzieje.
Tym razem z bohaterami możemy poznać Los Angeles. Carstairs cały czas za wszelką cenę próbuję odkryć zagadkę morderstwa sprzed pięciu lat. Wraz ze swoim parabatai, Julianem Blackthornem, musi się nauczyć ufać swojemu sercu i rozumowi, gdy odkrywa demoniczny spisek obejmujący zasięgiem całe Los Angeles, od Sunset Strip aż po morskie fale roztrzaskujące się na plażach Santa Monica. Gdyby
jeszcze serce nie prowadziło jej na manowce…
Jakby mało było tych komplikacji, brat Juliana Mark – uprowadzony przez faerie przed pięcioma laty – zostaje teraz uwolniony w geście dobrej woli ze strony porywaczy. Faerie rozpaczliwie poszukują mordercy, który zbiera wśród nich krwawe żniwo – i w tych poszukiwaniach potrzebują pomocy Nocnych Łowców. Kłopot w tym, że w krainie faerie czas płynie inaczej i Mark nie tylko prawie się nie postarzał, ale na dodatek nie rozpoznaje nikogo ze swoich bliskich. Czy będzie w stanie naprawdę wrócić na łono rodziny? I czy faerie naprawdę na to pozwolą? W książce obserwujemy jak Mark z powrotem uczy się być nocnym łowcą, a nie faerie. Niestety powrót Marka musi być chroniony i nikt spoza Instytutu nie może się o tym dowiedzieć, bo przecież kontakty z faerie są surowo zabronione. W książce nie poznajemy praktycznie nic nowego, dostajemy niemalże te same odgrzewane ciepłe kluchy, więc nie ma co oczekiwać rewelacji w świecie nocnych łowców, ale bardzo przyjemna lektura. Chociaż trochę denerwowały mnie niektóre zachowania głównych bohaterów, czasem były one aż irracjonalne. Po drodze wszyscy muszą się przekonać komu mogą ufać, a komu nie koniecznie. Zdrada kogoś z najbliższego otoczenia bardzo zaboli, czy będą potrafili się po niej podnieść? Człowiek pogrążony w głębokim żalu i nienawiści jest zdolny do bardzo wielu rzeczy, nie ma dla nich znaczenie cena jaką będą musieli za to zapłacić.
Cassandra Clare kurczowo trzyma się tematu nocnych łowców, bo wie, że to jej się opłaci, to się sprzeda, bo prawie każdy sięgnie po to już z czystej ciekawości - jak ja. Nie wiem czy to dobrze tak ciągle powtarzać jeden temat. Uważam, że pora na coś nowego. Powoli ten temat zaczyna mnie nudzić, mam nadzieję, że to ostatnia seria powiązana z Darami Anioła.
Mimo to śmiało polecam książkę i daje jej takie 7/10 może 6,5/10. Okładka zdecydowanie przyciąga wzrok.

Wiem, że krótko, ale nie lubię się bawić w takie długie "recenzje", wolę po prostu opisać moje odczucia i na tym poprzestać, nie chcę pisać spoilerów.
Dajcie znać czy czytaliście książkę! :)
after back to school

after back to school

Miałam przygotowany post z wyjazdu w góry, ale niestety mój chłopak ciągle zapomina mi wysłać zdjęć, a ja zapominam się o nie przypomnieć, haha to się dobraliśmy! :)
Może kiedyś w końcu uda mi się wstawić ten post, ale póki co będzie post "po powrocie do szkoły". Zrobiłam dla was też kilka zdjęć. Niestety nie dość, że powrót do szkoły taki ciężki to jeszcze na dzień dobry dopadła mnie grypa, siedzę dzisiaj z gorączką, katarem, bólem gardła i bardzo złym samopoczuciem. Ani herbata z miodem i cytryną nie pomaga ani żadne leki na przeziębienie. Oby mi to szybko minęło, bo nie chcę chodzić chora :(
A co będzie z tego wszystkiego najgorsze? Nadrabianie całego materiały po odbytej chorobie. To jest zawsze najgorsze! Pogoda za oknem wcale nie poprawia mojego samopoczucia, tylko spójrzcie jak dzisiaj szaro :(






Nie korzystam z wielu zeszytów, podchodzę do tematu ekologicznie i wychodzę z założenia, że jeśli zeszyty nie są sprawdzane to nie ma sensu kupować do każdego przedmiotu osobnego zeszytu, spójrzcie jak dbam o środowisko haha!

Kilka spraw przed głównym tematem.
Ostatnio dodałam post z moim autorskim, krótkim opowiadaniem, nie spodziewałam się, że zostanie ono aż tak dobrze przyjęte. Byłam bardzo zdenerwowana publikując to. Jestem szczęśliwa, że chcielibyście kontynuację. Może gdy będę miała trochę więcej czasu wolnego usiądę i pomyślę co dalej.
Posty na blogu dalej będą się pojawiać tak jak się pojawiają, czyli nieregularnie - nie chcę pisać o byle czym np. Ale brzydka dziś pogoda, czy wpadłam w parku na psa - chcę pisać o wszystkim co mi przyjdzie do głowy, ale nie o "bzdurach"
A teraz nawiązując do tematu... Po powrocie do szkoły czuję się naprawdę koszmarnie. Wiem, co niektórzy z was teraz pomyślą "ona przesadza", ale prawdą jest, że w szkole czuję się źle, zdecydowanie wolałam chodzić do pracy, bo kończąc pracę miałam resztę dnia do siebie, a chodząc do szkoły nie dość, że spędzam tam około 7-8 godzin dziennie, to również po skończeniu lekcji nie mam całkowicie wolnego czasu dla siebie gdyż lekcje trzeba zrobić, pouczyć się na kartkówki, sprawdziany itp. Pełno nauki na samym stracie. Oczywiście zdawałam sobie sprawę, że ostatnia klasa nie będzie łatwa, ale nie spodziewałam się aż takiej ilości tego wszystkiego. Nie wiem jak uda mi się wszystko ze sobą pogodzić, ale będę się starać dodawać jak najczęściej posty.
Czy wszędzie tak wyglądają klasy maturalne, czy tylko u mnie w szkole?
Dzisiaj wybrałam się na "szybkie" zdjęcia z moim chłopakiem. Czy coś wyszło? Nie bardzo, ale mieliśmy ubaw. Cały czas robiłam głupie miny i się śmiałam, więc miło spędziliśmy czas. Pogoda też nam dopisała bo nie padało.
Poniżej na zdjęciach możecie zobaczyć moją stylizację do szkoły. Oczywiście nie jest to nic wyszukanego, ale do szkoły stawiam na wygodę, a nie na wygląd. Jak możecie zauważyć na zdjęciach nie mam również mocnego makijażu, gdyż jest to taki, który robię do szkoły (jeśli tylko mam czas i nie zasypiam co się rzadko zdarza)




Bluzka z chokerem z New Yorkera
Kurtka z lumpeksu (przygotuję dla was kiedyś post ze zdobyczami z lumpeksu! :) )
Spodnie z Bershki
Buty z yessport

Teraz przede mną nie dość, że przygotowania do matur to jeszcze pora zacząć myśleć o sukienkach na studniówki (mam dwie) możecie polecić jakieś fajne sklepy gdzie kupię suknię balową? Coś w stylu ANASTASI od LOU. Będę bardzo wdzięczna za pomoc! :)
Moja twórczość #1

Moja twórczość #1

Dzisiaj przychodzę do was z nietypowym postem, chciałabym opublikować tutaj krótkie opowiadanie, które napisałam kiedyś na konkurs, w gronie moich znajomych zostało ono bardzo dobrze przyjęte i przez polonistkę również.
Więc miłej lektury! :)

Siedziałam sama na placu zabaw i patrzyłam jak chłopcy grają w piłkę, moje koleżanki już dawno poszły do domów, a ja musiałam za nim czekać. Bardzo chciałam zagrać w piłkę, wstałam z huśtawki i powoli podeszłam w ich stronę.
- Chłopaki mogę zagrać? - Powiedziawszy, przygryzłam wargę oczekując ich odpowiedzi.
- Zjeżdżaj stąd smarkaczu. - Odpowiedział jeden. - Wyjazd stąd bekso! - Zaśmiał się drugi.
- Taki wieloryb jak ty będzie mógł w ogóle biegać za piłką? - Teraz śmiali się wszyscy. Szybko od nich uciekłam, płakałam. Rzeczywiście byłam okrąglejsza niż reszta dziewczyn, ale nie byłam wielorybem. Wbiegłam do domu, a następnie do swojego pokoju. Zrobiłam to co zawsze gdy mi dokuczali, schowałam się pod łóżko i dalej płakałam. Mama nawet już mi położyła tam ciepły koc i poduszkę. Nienawidziłam gdy tak robili, a bardziej smutne było to, że wśród tych chłopców był Logan, mój kuzyn. On powinien mnie bronić, a nie śmiać się ze mnie tak jak cała reszta. Już prawie zasypiałam, ale usłyszałam skrzypnięcie drzwi.
- Mała, śpisz? - To był Logan. On miał piętnaście lat, a ja tylko jedenaście.
- Nieee... - Wymruczałam sennym głosem. Westchnął.
- Znowu spałaś pod łóżkiem? Kiedy ty z tego wyrośniesz? Przestań być dzieckiem...- Fakt, to było dziwne, że nadal wchodziłam pod łóżko, ale byłam naprawdę wrażliwą dziewczynką, nawet najmniejsza drwina mogła mnie zranić.
- Jasmin, przyjdź proszę na dół i sprzątnij korytarz, jeszcze trochę przyjedzie Nicole z Loganem. - Woła mama z kuchni. Teraz mam osiemnaście lat i od tamtego czasu bardzo się zmieniłam, przede wszystkim chłopcy już nie mogą żartować o mojej wadze, gram w tenisa i chodzę trzy razy w tygodniu na siłownię. Już nie przypominam chłopca. Dzisiaj ma do nas przyjechać ciotka Nicole (do dzisiaj mam wątpliwości, czy ona rzeczywiście jest moją ciotką) z Loganem, nie widziałam go od dnia, kiedy przez nich znów spałam pod łóżkiem. Jestem ciekawa czy on także zmienił się tak bardzo jak ja. Moja sukienka faluje kiedy schodzę po schodach. Jest środek wakacji i pogoda jest wręcz upalna, w domu bez klimatyzacji byłoby nie do zniesienia. Czuję podekscytowanie na myśl, że po tak długim czasie znów zobaczę mojego kuzyna.
- Już idę. - Odpowiadam. Szybko odkurzam i wycieram kurze, kiedy kończę układać wszystko na swoim miejscu słyszę dzwonek do drzwi i przeklinanie mamy, że są zbyt szybko. - Otworzę!
Otwieram drzwi i widzę przystojnego chłopaka, a tuż za nim ciotkę Nicole. Witam się sztywno i wpuszczam ich do środka.
- Jazz, mała to ty? - Dziwi się kiedy zostajemy sami.
- Jak myślisz? - Pytam sarkastycznie. Między nami panuje dziwna niezręczność, zupełnie tak jakbyśmy byli sobie obcy. Nie czuję już, że łączy nas jakiekolwiek pokrewieństwo, w ogóle nie jesteśmy do siebie podobni. On jest niewyobrażalnie przystojny, a ja? No cóż, zwyczajna. Ma przystrzyżone krótko włosy, kilkudniowy zarost, który nawiasem mówiąc wygląda seksownie, głębokie brązowe oczy i jest niesamowicie umięśniony. Mam kolana jak z waty, czuję, że jeśli zaraz nie usiądę przewrócę się prosto na niego, aby tego uniknąć dumnym i pewnym siebie krokiem idę do siebie. Niestety, za sobą słyszę jego kroki, idzie do mojego pokoju.
Minęło kilka dni, a ciotka Nicole i Logan niestety dalej u nas goszczą, nie mogę tego znieść. Rano jak tylko schodzę w mojej pidżamie, która składa się tylko z dłuższej koszulki i bokserek, słyszę te same komentarze „Niezły masz tyłek”, „fajne nogi”, „zdejmiesz tą koszulkę?”. On jest naprawdę obrzydliwy, ma dwadzieścia dwa lata, a zachowuje się jak szesnastolatek, któremu buzują hormony i myśli tylko o seksie. Dzisiaj także schodzę w pidżamie, jesteśmy sami w domu, bo mama z ciotką pojechały na jakieś zakupy. Dziś nie ogranicza się tylko do zbreźnych komentarzy, ale idzie o krok dalej. Przygotowuję sobie płatki z mlekiem i nagle czuję pieczenie na pośladkach, ta świnia właśnie klepnęła mnie w tyłek. Tego mu nie daruję. Myślę rozwścieczona. Jak on śmie się tak zachowywać? Nie ukrywam, schlebia mi to, iż tak na niego działam, ale w dalszym ciągu TO JEST MÓJ KUZYN!
- Co ty sobie wyobrażasz ty cholerny dupku!? - Wrzeszczę na całe gardło.
- Wyluzuj, przecież to tylko klepnięcie w tyłek, nie oświadczyny. - Mruczy zirytowany. - Dlaczego musisz być taka spięta? - Dodaje pod nosem. Podchodzę do niego, stoimy bardzo blisko siebie, czuję buzujące między nami napięcie i nie jestem do końca pewna, czy jest ono spowodowane tą sprzeczką. Robi coś zaskakującego. Jego usta delikatnie muskają moje, a mi wybucha stado motyli w brzuchu. Mimowolnie oddaję pocałunek z pasją, z każdą chwilą staje się on coraz bardziej żarliwy. To jest złe. Nie powinniśmy. To jest chore. Po głowie krąży mi pełno takich myśli, z całych sił próbuję je wyrzucić z głowy. Nie chcę w tej chwili o tym myśleć, chcę się skupić jedynie na jego miękkich wargach, cudownie całuje, cała się rozpływam. Chwyta mnie za biodra i podnosi na stół. Cała się rozpadam pod jego dotykiem kiedy jeździ dłonią w górę i dół mojego uda. Wiem, że jeśli teraz tego nie przerwę to się naprawdę źle dla nas skończy, jednak nie mogę tego zrobić, on jest jak narkotyk, z każdą chwilą chcę więcej i więcej. Logan. Szepczę z przyjemności gdy zaczyna ssać moją szyję.
Zastanawiam się jak moje życie w tak krótkim czasie stało się tak bardzo skomplikowane? Po tamtym poranku z Loganem nic już nie jest takie samo, tak uprawialiśmy seks i było naprawdę cudownie, jednak po wszystkim pobiegłam do łazienki i zwymiotowałam. Jak ja mogłam to zrobić z moim kuzynem? Od miesiąca cały czas zadaję sobie to pytanie. Logan mnie uspokajał, mówił kojące słowa, a nawet próbował mnie rozśmieszyć. Pomimo tych wyrzutów sumienia nadal się z nim spotykam, przez co jestem zmuszona do okłamywania mamy, jeśli kiedykolwiek by się dowiedziała, że coś nas łączy – znienawidziłaby mnie do końca życia – a ja? Nie przeżyłabym tego. Wylegujemy się na plaży w pełnym słońcu, jest potwornie gorąco, ale mam wszystko czego mi potrzeba i nie narzekam. Powiedziałam mamie, że jadę do Michelle, mojej przyjaciółki, która wyprowadziła się do Sussex, co poniekąd jest prawdą, ale nie jestem u niej tylko nocuję tu w hotelu wraz z Loganem. Wygłupiamy się całymi dniami, właśnie w tej chwili postanawiam mu uciec, jestem ciekawa jak szybko mnie złapie. Wstaję z koca i uciekam, niestety nawet nie zdążam dotrzeć do wody, a już unoszę się w powietrzu, Logan mnie trzyma, idzie w kierunku wody i już wiem co nastąpi. Mocno chwytam się jego szyi i piszczę. Nie chcę żeby wrzucił mnie do tej lodowatej wody, jeśli to zrobi, przysięgam, że go zabiję. Wtem zaskakuje mnie i składa na moich ustach delikatny pocałunek, pogłębiam go, nie zorientowałam się nawet jak i kiedy znalazłam się w wodzie, piszczę i szybko uciekam w kierunku koca, kładę się i liczę na to, że słońce jak najszybciej mnie osuszy i ogrzeje.
- Kochanie przepraszam, ale to jest takie zabawne jak piszczysz. Po prostu musiałem. - Siada obok mnie, leżę na brzuchu, zaczyna kreślić kółka i jakieś inne nieokreślone wzory na moich plecach, czuję przyjemne mrowienie. Teraz nie potrafię sobie wyobrazić życia bez niego, nie mam pojęcia co bym zrobiła gdyby nagle go zabrakło. Równo za dwa tygodnie zaczyna się szkoła co oznacza powrót do rzeczywistości już nie będzie tak kolorowo, nie będziemy mogli się tak często spotykać, jeśli uda nam się raz w miesiącu to będzie prawdziwy cud. Ta perspektywa mnie dobija, chce mi się płakać, lecz wiem, że muszę być silna, wiem, że chłopak także ciężko to zniesie. Mówi, że chciałby już skończyć studia i się przeprowadzić do mojego miasta, ale co to zmieni? I tak będziemy musieli się całe życie ukrywać, nie chcę takiego związku, chcę czegoś więcej.
- Logan? - Odzywam się słabym głosem, mam wrażenie, że w każdej chwili mogę się rozpłakać, nie tutaj, nie teraz, nie na jego oczach.
- Tak skarbie? - Martwi się, widzę to w jego oczach, w tych jakże cudownych oczach.
- Teraz jest nam wspaniale, ale co będzie gdy zacznie się szkoła?
- Nie wiem, aniele, naprawdę nie wiem. - Wzdycha. Mocno się do niego przytulam. Kocham go, naprawdę go kocham, nie jest to tylko zauroczenie, moje uczucia do niego są bardzo głębokie i to jest to, co najbardziej mnie przeraża, bo jeśli będziemy musieli się rozstać, będę cierpieć jeszcze bardziej, będę mieć przez niego złamane serce, ale jak to mówią zakazany owoc smakuje najlepiej i to chyba jest prawdą, bo jak inaczej można wytłumaczyć tę chorą relację jaka się między nami wytworzyła?
- Co jeśli nie przetrwamy? - Spoglądam na niego.
- Musimy. - Odpowiada pewnie.
- Co jeśli nie?
- Będę walczył o ciebie i naszą miłość choćby do końca życia. Kocham cię Jazz i nie chcę cię stracić. - Z tymi słowami odpływam w błogi sen. Nie wiem co przyniesie jutro, żyję chwilą i tym co mam teraz. Tylko to się teraz liczy. Tylko ja i on, nic więcej.

Proszę powiedzcie co myślicie.

Tutaj zdjęcie z moim chłopakiem ;)

Kiedyś zastanawiałam się czy nie kontynuować tego w jakieś dłuższe opowiadanie, koniecznie dajcie znać co o tym myślicie! :)
W komentarzach możecie podawać linki do swoich blogów, chętnie je poprzeglądam 


Szklany Tron - Sarah J. Maas


Znalezione obrazy dla zapytania szklany tronO Szklanym Tronie było już głośno dawno temu, ale ja jak to jestem strasznie zacofana i dopiero skończyłam czytać pierwszy tom. Właściwie nie wiem co powiedzieć z wyjątkiem tego, że książka jest genialna. Nie chciałam zabierać się za to wcześniej, gdyż czytałam Dwór Cierni i Róż oraz Dwór Mgieł i Furii i bałam się, że zacznę zauważać ten sam schemat, podobne zachowanie głównych bohaterów i rzeczywiście Celaena jest bardzo podobna do Feyry. Obydwie są silne, potrafią o siebie zadbać, są też złamane przez los jaki je spotkał, ale mimo to mają chęć walki i się nie poddają. Być może tylko ja to zauważyłam...

Wracając do tematu.
Celaena jest sierotą, którą znalazł Król Zabójców, który zaopiekował się nią kiedy tego potrzebowała, to on nauczył ją wszystkiego dzięki czemu jest znana jako Zabójczyni Adarlanu. Jej osobę owiewa tajemnica, nikt nie wie jak wygląda, ile ma lat, znają tylko jej nazwisko, które u ludzi budzi strach. Jest bezwzględną zabójczynią, nie ma żadnych zahamować jeśli chodzi o zabicie osób, których nienawidzi. Lecz, niestety zostaje złapana i uwięziona, po czym skazana na ciężką pracę w kopalni, nie powinna tam przeżyć kilku miesięcy, ale udało jej się, przeżyła tam rok, kiedy nagle tajemniczy ludzie wyciągnęli ją stamtąd. Jak się okazało przybył po nią sam książę Adarlanu, chciał aby dziewczyna wzięła udział w turnieju, w którym wygraną miała być rola królewskiego obrońcy przez cztery lata, w tym czasie miała otrzymywać sowitą nagrodę za pracę, a po czterech latach miała znów być wolna. Musiała rozważyć czy ma zabijać dla kogoś, kogo szczerze nienawidzi, ale żyć i znów poczuć wolność, czy zginąć w kopalniach z kilofem w ręce. Zgodziła się. Przybyła do pałacu jak i reszta zawodników. Z pozorów była nieszkodliwą nastolatką, więc reszta nie traktowała jej poważnie. W czasie trwania turnieju zaczynają dziać się dziwne rzeczy, giną ludzie, dziewczynie wydaje się, że traci zmysły, zaczyna mieć dziwne uczucia względem pewnej osoby, zawiera przyjaźnie, walczy, robi to co lubi i to co potrafi. Odkrywa siebie na nowo. Książka jest pełna akcji, pełna emocji, czuję lekki niedosyt i nie mogę się doczekać aż w moich drzwiach stanie kurier z następnymi tomami Szklanego Tronu i żebym mogła w końcu poznać dalszy ciąg historii. Oczywiście Dowódca Straży i sam Książę dzielnie przy niej stoją, uczą ją, dotrzymują towarzystwa i kiedy trzeba nawet jej bronią. Cała trójka stanowi świetną drużynę. Oczywiście bohaterka ma też swoje irytujące zachowania, ale to dobrze, bo nikt nie jest bez wad, każdy z nas popełnia błędy, gdyż jesteśmy tylko ludźmi.
Książka naprawdę warta przeczytania i z czystym sumieniem mogę ją wam polecić! Chociaż pewnie większość z was i tak ją czytała, bo ja jestem straaaasznie zacofana jeśli chodzi o książki.
Naprawdę nie umiem pisać recenzji, ale tego co wam tutaj przedstawiłam nawet nie chcę nazywać recenzją, raczej moją własną opinią, moimi odczuciami itp.
Mam nadzieję, że moje marne wypociny chociaż trochę was zachęcają.
Copyright © 2014 My passions - books and photography , Blogger