after back to school

after back to school

Miałam przygotowany post z wyjazdu w góry, ale niestety mój chłopak ciągle zapomina mi wysłać zdjęć, a ja zapominam się o nie przypomnieć, haha to się dobraliśmy! :)
Może kiedyś w końcu uda mi się wstawić ten post, ale póki co będzie post "po powrocie do szkoły". Zrobiłam dla was też kilka zdjęć. Niestety nie dość, że powrót do szkoły taki ciężki to jeszcze na dzień dobry dopadła mnie grypa, siedzę dzisiaj z gorączką, katarem, bólem gardła i bardzo złym samopoczuciem. Ani herbata z miodem i cytryną nie pomaga ani żadne leki na przeziębienie. Oby mi to szybko minęło, bo nie chcę chodzić chora :(
A co będzie z tego wszystkiego najgorsze? Nadrabianie całego materiały po odbytej chorobie. To jest zawsze najgorsze! Pogoda za oknem wcale nie poprawia mojego samopoczucia, tylko spójrzcie jak dzisiaj szaro :(






Nie korzystam z wielu zeszytów, podchodzę do tematu ekologicznie i wychodzę z założenia, że jeśli zeszyty nie są sprawdzane to nie ma sensu kupować do każdego przedmiotu osobnego zeszytu, spójrzcie jak dbam o środowisko haha!

Kilka spraw przed głównym tematem.
Ostatnio dodałam post z moim autorskim, krótkim opowiadaniem, nie spodziewałam się, że zostanie ono aż tak dobrze przyjęte. Byłam bardzo zdenerwowana publikując to. Jestem szczęśliwa, że chcielibyście kontynuację. Może gdy będę miała trochę więcej czasu wolnego usiądę i pomyślę co dalej.
Posty na blogu dalej będą się pojawiać tak jak się pojawiają, czyli nieregularnie - nie chcę pisać o byle czym np. Ale brzydka dziś pogoda, czy wpadłam w parku na psa - chcę pisać o wszystkim co mi przyjdzie do głowy, ale nie o "bzdurach"
A teraz nawiązując do tematu... Po powrocie do szkoły czuję się naprawdę koszmarnie. Wiem, co niektórzy z was teraz pomyślą "ona przesadza", ale prawdą jest, że w szkole czuję się źle, zdecydowanie wolałam chodzić do pracy, bo kończąc pracę miałam resztę dnia do siebie, a chodząc do szkoły nie dość, że spędzam tam około 7-8 godzin dziennie, to również po skończeniu lekcji nie mam całkowicie wolnego czasu dla siebie gdyż lekcje trzeba zrobić, pouczyć się na kartkówki, sprawdziany itp. Pełno nauki na samym stracie. Oczywiście zdawałam sobie sprawę, że ostatnia klasa nie będzie łatwa, ale nie spodziewałam się aż takiej ilości tego wszystkiego. Nie wiem jak uda mi się wszystko ze sobą pogodzić, ale będę się starać dodawać jak najczęściej posty.
Czy wszędzie tak wyglądają klasy maturalne, czy tylko u mnie w szkole?
Dzisiaj wybrałam się na "szybkie" zdjęcia z moim chłopakiem. Czy coś wyszło? Nie bardzo, ale mieliśmy ubaw. Cały czas robiłam głupie miny i się śmiałam, więc miło spędziliśmy czas. Pogoda też nam dopisała bo nie padało.
Poniżej na zdjęciach możecie zobaczyć moją stylizację do szkoły. Oczywiście nie jest to nic wyszukanego, ale do szkoły stawiam na wygodę, a nie na wygląd. Jak możecie zauważyć na zdjęciach nie mam również mocnego makijażu, gdyż jest to taki, który robię do szkoły (jeśli tylko mam czas i nie zasypiam co się rzadko zdarza)




Bluzka z chokerem z New Yorkera
Kurtka z lumpeksu (przygotuję dla was kiedyś post ze zdobyczami z lumpeksu! :) )
Spodnie z Bershki
Buty z yessport

Teraz przede mną nie dość, że przygotowania do matur to jeszcze pora zacząć myśleć o sukienkach na studniówki (mam dwie) możecie polecić jakieś fajne sklepy gdzie kupię suknię balową? Coś w stylu ANASTASI od LOU. Będę bardzo wdzięczna za pomoc! :)
Moja twórczość #1

Moja twórczość #1

Dzisiaj przychodzę do was z nietypowym postem, chciałabym opublikować tutaj krótkie opowiadanie, które napisałam kiedyś na konkurs, w gronie moich znajomych zostało ono bardzo dobrze przyjęte i przez polonistkę również.
Więc miłej lektury! :)

Siedziałam sama na placu zabaw i patrzyłam jak chłopcy grają w piłkę, moje koleżanki już dawno poszły do domów, a ja musiałam za nim czekać. Bardzo chciałam zagrać w piłkę, wstałam z huśtawki i powoli podeszłam w ich stronę.
- Chłopaki mogę zagrać? - Powiedziawszy, przygryzłam wargę oczekując ich odpowiedzi.
- Zjeżdżaj stąd smarkaczu. - Odpowiedział jeden. - Wyjazd stąd bekso! - Zaśmiał się drugi.
- Taki wieloryb jak ty będzie mógł w ogóle biegać za piłką? - Teraz śmiali się wszyscy. Szybko od nich uciekłam, płakałam. Rzeczywiście byłam okrąglejsza niż reszta dziewczyn, ale nie byłam wielorybem. Wbiegłam do domu, a następnie do swojego pokoju. Zrobiłam to co zawsze gdy mi dokuczali, schowałam się pod łóżko i dalej płakałam. Mama nawet już mi położyła tam ciepły koc i poduszkę. Nienawidziłam gdy tak robili, a bardziej smutne było to, że wśród tych chłopców był Logan, mój kuzyn. On powinien mnie bronić, a nie śmiać się ze mnie tak jak cała reszta. Już prawie zasypiałam, ale usłyszałam skrzypnięcie drzwi.
- Mała, śpisz? - To był Logan. On miał piętnaście lat, a ja tylko jedenaście.
- Nieee... - Wymruczałam sennym głosem. Westchnął.
- Znowu spałaś pod łóżkiem? Kiedy ty z tego wyrośniesz? Przestań być dzieckiem...- Fakt, to było dziwne, że nadal wchodziłam pod łóżko, ale byłam naprawdę wrażliwą dziewczynką, nawet najmniejsza drwina mogła mnie zranić.
- Jasmin, przyjdź proszę na dół i sprzątnij korytarz, jeszcze trochę przyjedzie Nicole z Loganem. - Woła mama z kuchni. Teraz mam osiemnaście lat i od tamtego czasu bardzo się zmieniłam, przede wszystkim chłopcy już nie mogą żartować o mojej wadze, gram w tenisa i chodzę trzy razy w tygodniu na siłownię. Już nie przypominam chłopca. Dzisiaj ma do nas przyjechać ciotka Nicole (do dzisiaj mam wątpliwości, czy ona rzeczywiście jest moją ciotką) z Loganem, nie widziałam go od dnia, kiedy przez nich znów spałam pod łóżkiem. Jestem ciekawa czy on także zmienił się tak bardzo jak ja. Moja sukienka faluje kiedy schodzę po schodach. Jest środek wakacji i pogoda jest wręcz upalna, w domu bez klimatyzacji byłoby nie do zniesienia. Czuję podekscytowanie na myśl, że po tak długim czasie znów zobaczę mojego kuzyna.
- Już idę. - Odpowiadam. Szybko odkurzam i wycieram kurze, kiedy kończę układać wszystko na swoim miejscu słyszę dzwonek do drzwi i przeklinanie mamy, że są zbyt szybko. - Otworzę!
Otwieram drzwi i widzę przystojnego chłopaka, a tuż za nim ciotkę Nicole. Witam się sztywno i wpuszczam ich do środka.
- Jazz, mała to ty? - Dziwi się kiedy zostajemy sami.
- Jak myślisz? - Pytam sarkastycznie. Między nami panuje dziwna niezręczność, zupełnie tak jakbyśmy byli sobie obcy. Nie czuję już, że łączy nas jakiekolwiek pokrewieństwo, w ogóle nie jesteśmy do siebie podobni. On jest niewyobrażalnie przystojny, a ja? No cóż, zwyczajna. Ma przystrzyżone krótko włosy, kilkudniowy zarost, który nawiasem mówiąc wygląda seksownie, głębokie brązowe oczy i jest niesamowicie umięśniony. Mam kolana jak z waty, czuję, że jeśli zaraz nie usiądę przewrócę się prosto na niego, aby tego uniknąć dumnym i pewnym siebie krokiem idę do siebie. Niestety, za sobą słyszę jego kroki, idzie do mojego pokoju.
Minęło kilka dni, a ciotka Nicole i Logan niestety dalej u nas goszczą, nie mogę tego znieść. Rano jak tylko schodzę w mojej pidżamie, która składa się tylko z dłuższej koszulki i bokserek, słyszę te same komentarze „Niezły masz tyłek”, „fajne nogi”, „zdejmiesz tą koszulkę?”. On jest naprawdę obrzydliwy, ma dwadzieścia dwa lata, a zachowuje się jak szesnastolatek, któremu buzują hormony i myśli tylko o seksie. Dzisiaj także schodzę w pidżamie, jesteśmy sami w domu, bo mama z ciotką pojechały na jakieś zakupy. Dziś nie ogranicza się tylko do zbreźnych komentarzy, ale idzie o krok dalej. Przygotowuję sobie płatki z mlekiem i nagle czuję pieczenie na pośladkach, ta świnia właśnie klepnęła mnie w tyłek. Tego mu nie daruję. Myślę rozwścieczona. Jak on śmie się tak zachowywać? Nie ukrywam, schlebia mi to, iż tak na niego działam, ale w dalszym ciągu TO JEST MÓJ KUZYN!
- Co ty sobie wyobrażasz ty cholerny dupku!? - Wrzeszczę na całe gardło.
- Wyluzuj, przecież to tylko klepnięcie w tyłek, nie oświadczyny. - Mruczy zirytowany. - Dlaczego musisz być taka spięta? - Dodaje pod nosem. Podchodzę do niego, stoimy bardzo blisko siebie, czuję buzujące między nami napięcie i nie jestem do końca pewna, czy jest ono spowodowane tą sprzeczką. Robi coś zaskakującego. Jego usta delikatnie muskają moje, a mi wybucha stado motyli w brzuchu. Mimowolnie oddaję pocałunek z pasją, z każdą chwilą staje się on coraz bardziej żarliwy. To jest złe. Nie powinniśmy. To jest chore. Po głowie krąży mi pełno takich myśli, z całych sił próbuję je wyrzucić z głowy. Nie chcę w tej chwili o tym myśleć, chcę się skupić jedynie na jego miękkich wargach, cudownie całuje, cała się rozpływam. Chwyta mnie za biodra i podnosi na stół. Cała się rozpadam pod jego dotykiem kiedy jeździ dłonią w górę i dół mojego uda. Wiem, że jeśli teraz tego nie przerwę to się naprawdę źle dla nas skończy, jednak nie mogę tego zrobić, on jest jak narkotyk, z każdą chwilą chcę więcej i więcej. Logan. Szepczę z przyjemności gdy zaczyna ssać moją szyję.
Zastanawiam się jak moje życie w tak krótkim czasie stało się tak bardzo skomplikowane? Po tamtym poranku z Loganem nic już nie jest takie samo, tak uprawialiśmy seks i było naprawdę cudownie, jednak po wszystkim pobiegłam do łazienki i zwymiotowałam. Jak ja mogłam to zrobić z moim kuzynem? Od miesiąca cały czas zadaję sobie to pytanie. Logan mnie uspokajał, mówił kojące słowa, a nawet próbował mnie rozśmieszyć. Pomimo tych wyrzutów sumienia nadal się z nim spotykam, przez co jestem zmuszona do okłamywania mamy, jeśli kiedykolwiek by się dowiedziała, że coś nas łączy – znienawidziłaby mnie do końca życia – a ja? Nie przeżyłabym tego. Wylegujemy się na plaży w pełnym słońcu, jest potwornie gorąco, ale mam wszystko czego mi potrzeba i nie narzekam. Powiedziałam mamie, że jadę do Michelle, mojej przyjaciółki, która wyprowadziła się do Sussex, co poniekąd jest prawdą, ale nie jestem u niej tylko nocuję tu w hotelu wraz z Loganem. Wygłupiamy się całymi dniami, właśnie w tej chwili postanawiam mu uciec, jestem ciekawa jak szybko mnie złapie. Wstaję z koca i uciekam, niestety nawet nie zdążam dotrzeć do wody, a już unoszę się w powietrzu, Logan mnie trzyma, idzie w kierunku wody i już wiem co nastąpi. Mocno chwytam się jego szyi i piszczę. Nie chcę żeby wrzucił mnie do tej lodowatej wody, jeśli to zrobi, przysięgam, że go zabiję. Wtem zaskakuje mnie i składa na moich ustach delikatny pocałunek, pogłębiam go, nie zorientowałam się nawet jak i kiedy znalazłam się w wodzie, piszczę i szybko uciekam w kierunku koca, kładę się i liczę na to, że słońce jak najszybciej mnie osuszy i ogrzeje.
- Kochanie przepraszam, ale to jest takie zabawne jak piszczysz. Po prostu musiałem. - Siada obok mnie, leżę na brzuchu, zaczyna kreślić kółka i jakieś inne nieokreślone wzory na moich plecach, czuję przyjemne mrowienie. Teraz nie potrafię sobie wyobrazić życia bez niego, nie mam pojęcia co bym zrobiła gdyby nagle go zabrakło. Równo za dwa tygodnie zaczyna się szkoła co oznacza powrót do rzeczywistości już nie będzie tak kolorowo, nie będziemy mogli się tak często spotykać, jeśli uda nam się raz w miesiącu to będzie prawdziwy cud. Ta perspektywa mnie dobija, chce mi się płakać, lecz wiem, że muszę być silna, wiem, że chłopak także ciężko to zniesie. Mówi, że chciałby już skończyć studia i się przeprowadzić do mojego miasta, ale co to zmieni? I tak będziemy musieli się całe życie ukrywać, nie chcę takiego związku, chcę czegoś więcej.
- Logan? - Odzywam się słabym głosem, mam wrażenie, że w każdej chwili mogę się rozpłakać, nie tutaj, nie teraz, nie na jego oczach.
- Tak skarbie? - Martwi się, widzę to w jego oczach, w tych jakże cudownych oczach.
- Teraz jest nam wspaniale, ale co będzie gdy zacznie się szkoła?
- Nie wiem, aniele, naprawdę nie wiem. - Wzdycha. Mocno się do niego przytulam. Kocham go, naprawdę go kocham, nie jest to tylko zauroczenie, moje uczucia do niego są bardzo głębokie i to jest to, co najbardziej mnie przeraża, bo jeśli będziemy musieli się rozstać, będę cierpieć jeszcze bardziej, będę mieć przez niego złamane serce, ale jak to mówią zakazany owoc smakuje najlepiej i to chyba jest prawdą, bo jak inaczej można wytłumaczyć tę chorą relację jaka się między nami wytworzyła?
- Co jeśli nie przetrwamy? - Spoglądam na niego.
- Musimy. - Odpowiada pewnie.
- Co jeśli nie?
- Będę walczył o ciebie i naszą miłość choćby do końca życia. Kocham cię Jazz i nie chcę cię stracić. - Z tymi słowami odpływam w błogi sen. Nie wiem co przyniesie jutro, żyję chwilą i tym co mam teraz. Tylko to się teraz liczy. Tylko ja i on, nic więcej.

Proszę powiedzcie co myślicie.

Tutaj zdjęcie z moim chłopakiem ;)

Kiedyś zastanawiałam się czy nie kontynuować tego w jakieś dłuższe opowiadanie, koniecznie dajcie znać co o tym myślicie! :)
W komentarzach możecie podawać linki do swoich blogów, chętnie je poprzeglądam 


Szklany Tron - Sarah J. Maas


Znalezione obrazy dla zapytania szklany tronO Szklanym Tronie było już głośno dawno temu, ale ja jak to jestem strasznie zacofana i dopiero skończyłam czytać pierwszy tom. Właściwie nie wiem co powiedzieć z wyjątkiem tego, że książka jest genialna. Nie chciałam zabierać się za to wcześniej, gdyż czytałam Dwór Cierni i Róż oraz Dwór Mgieł i Furii i bałam się, że zacznę zauważać ten sam schemat, podobne zachowanie głównych bohaterów i rzeczywiście Celaena jest bardzo podobna do Feyry. Obydwie są silne, potrafią o siebie zadbać, są też złamane przez los jaki je spotkał, ale mimo to mają chęć walki i się nie poddają. Być może tylko ja to zauważyłam...

Wracając do tematu.
Celaena jest sierotą, którą znalazł Król Zabójców, który zaopiekował się nią kiedy tego potrzebowała, to on nauczył ją wszystkiego dzięki czemu jest znana jako Zabójczyni Adarlanu. Jej osobę owiewa tajemnica, nikt nie wie jak wygląda, ile ma lat, znają tylko jej nazwisko, które u ludzi budzi strach. Jest bezwzględną zabójczynią, nie ma żadnych zahamować jeśli chodzi o zabicie osób, których nienawidzi. Lecz, niestety zostaje złapana i uwięziona, po czym skazana na ciężką pracę w kopalni, nie powinna tam przeżyć kilku miesięcy, ale udało jej się, przeżyła tam rok, kiedy nagle tajemniczy ludzie wyciągnęli ją stamtąd. Jak się okazało przybył po nią sam książę Adarlanu, chciał aby dziewczyna wzięła udział w turnieju, w którym wygraną miała być rola królewskiego obrońcy przez cztery lata, w tym czasie miała otrzymywać sowitą nagrodę za pracę, a po czterech latach miała znów być wolna. Musiała rozważyć czy ma zabijać dla kogoś, kogo szczerze nienawidzi, ale żyć i znów poczuć wolność, czy zginąć w kopalniach z kilofem w ręce. Zgodziła się. Przybyła do pałacu jak i reszta zawodników. Z pozorów była nieszkodliwą nastolatką, więc reszta nie traktowała jej poważnie. W czasie trwania turnieju zaczynają dziać się dziwne rzeczy, giną ludzie, dziewczynie wydaje się, że traci zmysły, zaczyna mieć dziwne uczucia względem pewnej osoby, zawiera przyjaźnie, walczy, robi to co lubi i to co potrafi. Odkrywa siebie na nowo. Książka jest pełna akcji, pełna emocji, czuję lekki niedosyt i nie mogę się doczekać aż w moich drzwiach stanie kurier z następnymi tomami Szklanego Tronu i żebym mogła w końcu poznać dalszy ciąg historii. Oczywiście Dowódca Straży i sam Książę dzielnie przy niej stoją, uczą ją, dotrzymują towarzystwa i kiedy trzeba nawet jej bronią. Cała trójka stanowi świetną drużynę. Oczywiście bohaterka ma też swoje irytujące zachowania, ale to dobrze, bo nikt nie jest bez wad, każdy z nas popełnia błędy, gdyż jesteśmy tylko ludźmi.
Książka naprawdę warta przeczytania i z czystym sumieniem mogę ją wam polecić! Chociaż pewnie większość z was i tak ją czytała, bo ja jestem straaaasznie zacofana jeśli chodzi o książki.
Naprawdę nie umiem pisać recenzji, ale tego co wam tutaj przedstawiłam nawet nie chcę nazywać recenzją, raczej moją własną opinią, moimi odczuciami itp.
Mam nadzieję, że moje marne wypociny chociaż trochę was zachęcają.
Chiodo Pro- lakiery hybrydowe i nie tylko

Chiodo Pro- lakiery hybrydowe i nie tylko

Jakiś czas temu natknęłam się na firmę lakierów hybrydowych i nie tylko o nazwie Chiodo pro, paleta kolorów jest u nich dość imponująca więc zaciekawiona postanowiłam zamówić kilka sztuk. No cóż, nie zawiodłam się to na pewno, kolory są bardzo żywe, wyraziste i mają bardzo dobre krycie. Ceny są porównywalne do wszystkich popularnych marek jak na przykład Semilac czy Neo Nail. Firma CHIODO przekonała mnie na tyle, że od teraz będę pracowała tylko na tej firmie! Naprawdę koniecznie musicie zobaczyć ich ofertę na stronie internetowej i sami się przekonać czy mówię prawdę.
Lakiery hybrydowe są sprowadzane z Niemiec, co wyjaśnia dlaczego są tak dobre. W tej chwili twarzą firmy jest przepiękna Edyta Górniak, więc zdjęcia na stronie również bardzo zachęcają. Wiem, co sobie myślicie "po co mam kupować lakiery mało znanej firmy, skoro mogę mieć za tą samą cenę jedną z najpopularniejszych marek".. Powiem wam dlaczego, ponieważ to, że są mało znani jest w pewnym sensie dla was małym plusem, bo możecie się pochwalić z jakiej firmy korzystacie i pochwalić się ich cudownymi kolorami. Według mnie są one dużo bardziej żywe niż od innych marek, ale jestem zdania, że każdy musi wszystko przetestować na własnej skórze. Ja niestety w tej chwili posiadam tylko cztery sztuki, ale na pewno wkrótce zrobi się ich więcej, gdyż są cudowne! Poniżej kilka zdjęć stylizacji wykonanych właśnie tymi lakierami.
(zdjęcia są bez żadnej edycji)



Tutaj są moje paznokcie więc proszę nie patrzcie na tragedię wykonania, bo zawsze gdy robię sobie sama hybrydę zawsze okropnie trzęsą mi się dłonie, gdy robię komuś to tak nie mam. Bardzo jest to dziwne, ale nie mogę na to nic poradzić. Ale wracając do temu, jestem oczarowana tymi kolorami, już przygotowuję następne zamówienie na stronie. Ps. W tej chwili trwają u nich promocje, więc jeśli chcecie skorzystać z super okazji cenowej to zajrzyjcie tutaj http://chiodopro.pl/pl/


A tutaj zdjęcie stylizacji wykonanej przeze mnie, również kolorami chiodo

Cudowny jest ten kolor, sami musicie to przyznać! A przy opalonej dłoni prezentuje się jeszcze lepiej, co można zauważyć na zdjęciu.

Oczywiście w ich ofercie nie znajdują się same hybrydy, gdyż możecie u nich kupić również zwykłe lakiery do paznokci, różne preparaty jak aceton, cleaner itp. mają też mnóstwo różnych pyłków i ozdób. Żele budujące, żele kolorowe to wszystko znajdziecie także u nich, a kolory to mają one cudowne! Naprawdę cieszę się, że trafiłam na tą firmę! :)
Naznaczeni śmiercią - Veronica Roth

Naznaczeni śmiercią - Veronica Roth

Naznaczeni śmiercią to nowy bestseller Veronici Roth.

 Książka jest zupełnie inna niż trylogia niezgodnej, więc nie oczekujcie czegoś co już znacie, bo ona
was zaskoczy. Fabuła jest bardzo ciekawa i póki co nie spotkałam się z książką o podobnym zarysie. Jak to bywa w przypadku książek często tak jest, np w co trzeciej książce pojawia się motyw podzielenia na klasy, dystrykty itp, który wziął się od igrzysk śmierci. Zdaję sobie sprawę, że wcześniej też to się pojawiało, ale jednak to Pani Collins zdobytą popularnością trylogii zapoczątkowała masowe pojawianie się tych podziałów w literaturze. Wracając do tematu, Veronica Roth jest autorką, która potrafi zaskoczyć czytelnika i tak dozować rozwój akcji, że czytelnik się nie znudzi ani też nie przewidzi końca książki zaraz po pierwszych rozdziałach.
Na jednej planecie, gdzieś daleko w kosmosie, żyją dwa ludy, które śmiertelnie się nienawidzą. Lud Tuhve, prawowici mieszkańcy planety, który żyje w krainie obłożonej lodem, naród ten jest pokojowy i bardzo spokojny. Stamtąd pochodzi nasz główny bohater, Akos.
Cyra, nasza bohaterka żyje na tej samej planecie co Akos, ale jest z ona z ludu Shotet, jest to bardzo brutalny naród, wszystko w jej rodzinie jest zdobywane siłą i podstępem.
Każdy z mieszkańców tej planety jest obdarzony pewnym darem, nieliczni mają także swój los, który przewiduje wyrocznia. Niestety te losy nie zawsze są dobre, lecz trzeba się z nimi pogodzić, bo nie ma możliwości zmiany przeznaczenia. Cyra przez oziębłość brata cierpi odkąd była małym dzieckiem, a ten wykorzystuje ją jako swoją własną broń. Dziewczyna dotykiem sprawia ogromny ból, sama też przez niego cierpi, wtedy pojawia się u niej Akos, który w cudowny sposób koi jej ból, niestety chłopak jest tam więźniem. Od tego czasu ta dwójka będzie się do siebie zbliżać, będą musieli stawić czoła niebezpieczeństwom, które będą na nich czyhać na każdym kroku.
Osobiście mogłabym dać książce takie 6,5 ewentualnie 6.0, dla mnie zachowania głównych bohaterów momentami były tak denerwujące i idiotyczne, że miałam ochotę odłożyć powieść na bok. Przez pół książki umierałam z nudów, bo czytając opis liczyłam na więcej akcji i walki, a tu tylko moralne problemy i ich rozterki...Od połowy książki dopiero zaczęło się coś dziać, nie wiem może ja po prostu miałam zbyt duże wymagania... Czytaliście? Polecacie i macie inną opinie niż ja? Śmiało piszcie! :)
Przepraszam za tak długą nieobecność, ale natłok obowiązków mnie pokonał
-49 Rossmann + manicure Neo Nail Plumeria Scent

-49 Rossmann + manicure Neo Nail Plumeria Scent


Hej kochani,
Skoro większości już opadł promocyjny szał zakupów mogę ze spokojem wypowiedzieć się na ten temat. Czytałam bardzo wiele opisów różnych zajść w różnych zakątkach Polski i doszłam do wniosku, że u mnie w mieście było stosunkowo spokojnie i bezpiecznie. To co się działo w sklepach było dla mnie nie do pomyślenia, oczywiście rozumiem, że promocja i tak dalej, ale bez przesady żeby rzucać się na te kosmetyki, co było najzabawniejsze ludzie najbardziej przepychali się przy półkach z tymi niszowymi produktami, gdzie to właśnie wtedy była dla nich idealna okazja żeby dostać coś porządnego w przyzwoitej cenie. Oczywiście nie chce mówić, że tańsze to są zwykłe buble, bo nie, tak nie jest, sama jestem w trakcie testowania palety rozświetlaczy i jak do tej pory jestem z nich zadowolona. Z resztą pokażę wam moje małe zdobycze na zdjęciach, nie ma ich dużo, dlatego że kupowałam tylko to co było mi potrzebne, nic więcej. Po co wydawać po 300zł na zakup kosmetyków? Dla mnie to jest bezsensu, jeśli coś kupować na promocji to z głową. Ja od początku miałam przygotowaną listę produktów, które chcę kupić i tylko po nie szłam, uniknęłam dzięki temu tych wszystkich przepychanek pod regałami.

Tak jak mówiłam, nie mam tego zbyt dużo, ale tylko najpotrzebniejsze rzeczy.

Na taką cenę ta paletką ma naprawdę świetną pigmentację i bardzo długo trzyma trwałość.

 odcień Nr. 2
 tutaj niestety nie jest podany numer, ale kolor jest podobny do pomadki
 Nr. 18
 Nr. 09
 Nr. 01
Tutaj zrobiłam dla was na szybko swatche, kolory idą tak jak podałam na zdjęciach. 
Z tej czekoladki również jestem zadowolona. Dobrze się sprawuje

Dodatkowo na zdjęciu widzicie również tusz do rzęs z lovely, który po użyciu ma nadawać efekt sztucznych rzęs. Co prawda nie do końca tak to wygląda, ale pogrubia i wydłuża na wystarczającym poziomie. 


Teraz przechodzimy do manicure wykonanego kolorem Plumeria, na pierwszym zdjęciu możecie zobaczyć przedłużone paznokcie na formie, kolor został połączony z efektem lustra. 
Wiem, że paznokcie nie są idealne, ale dopiero zaczynam moją przygodę z paznokciami i pani, której robiłam paznokcie miała tak krótkie, że nie było gdzie przyczepić formy...
Na drugim zdjęciu będzie mój manicure, który zrobiłam sobie na święta, również przedłużałam paznokcie na formie. Dla dopełnienia dodałam czarne kwiatki. 
Niestety nie pomyślałam żeby zrobić inne zdjęcie i mam tylko takie...
Produkty, których użyłam to:



Mam nadzieję, że chociaż trochę wam się podoba mój post, jeśli tak jest to doceńcie moją pracę i zostawcie komentarz. Możecie podawać linki do swoich blogów, chętnie zajrzę. 
Ps. Jak spędziliście weekend majowy? Ja w ostatni dzień wybrałam się na zlot BMW z moim chłopakiem i klubem Grupą Zachód do której należy, standardowo było palenie gumy. Za tydzień będzie kolejny taki, jeśli chcecie mogę wstawić fotorelację + na moim snapie i instastory będzie relacja z tego wydarzenia. Zapraszam na ich instagrama fm grupa zachód
Podsumowanie + II część sesji

Podsumowanie + II część sesji

Zauważyliście moją słabą obecność tutaj przez praktyki, no to dzisiaj przychodzę z podsumowaniem tego miesiąca.
No więc zacznijmy od pierwszego dnia, pani która miała się nami opiekować tak naprawdę tylko nas przestraszyła, mówiła różne rzeczy, których w sumie nie powinna i już na początku poczuliśmy się przytłoczeni. Później zostaliśmy zaprowadzeni do biura Logistyki (to jest kierunek w którym się uczę) tam nas przedstawiono i od razu do... do roboty! Podzielili nas na dwie grupy, gdyż było nas czworo. Niestety koleżankom trafiło się gorzej. Od tego czasu w sumie cała ich trójka sporą część czasu była wykorzystywana w magazynie, musieli robić wszystko kiedy połowa pracowników siedziała i się obijała, podczas gdy ja siedziałam w biurze i wystawiałam dokumenty, co w sumie nawet mi się podobało. W firmie panowała raczej chłodna atmosfera, gdzie nie poszliśmy to wszędzie na nas patrzono tak jakbyśmy zabili kogoś z rodziny i tym osobom, nie było to przyjemne. Dlatego zawsze cieszyłam się kiedy miałam iść do biura, ludzie tam byli naprawdę świetni! Wszyscy tacy z dystansem do siebie, żartobliwi i co najważniejsze tam nie patrzyli na nas z góry, traktowali nas jakbyśmy byli tam od dawna, to było świetne uczucie. Przez ten miesiąc zżyłam się trochę z nimi wszystkimi, a w szczególności z panią, pod której opieką byłam w biurze. Wyzywała mnie za każdym razem gdy nazwałam ją "panią". Żartowała sobie ze mną, rozmawiała i bardzo dużo mi pokazała; jak wygląda jej praca, jaki mają system, co robić żeby dobrze wystawić wszystkie dokumenty. 
W piątek przed świętami wielkanocnymi wszyscy wychodzili z pracy o 14, a my musieliśmy błagać naszą główną panią opiekun o wypuszczenie nas wcześniej, zamknęła nam nawet drzwi przed nosem. Kiedy w końcu do tego doszło dostaliśmy przepustki na wyjście zupełnie tak jakbyśmy byli we wojsku czy w więzieniu, nie czułam się wtedy dobrze, ale byłam szczęśliwa przez to wcześniejsze wyjście. 
Właściwie nie wiem co jeszcze mogłabym wam napisać o moich doświadczeniach z praktyk, bo tak naprawdę nie ma o czym mówić. 

__________________
A teraz druga część postu, czyli druga część sesji zdjęciowej z poprzedniego wpisu, tym razem z moim chłopakiem. 
Mam nadzieję, że wam się spodobają. 








Jak teraz patrzę na te zdjęcia to widzę sporą różnicę w moim wyglądzie, w ciągu tych kilkunastu miesięcy bardzo schudłam...
Jak widzicie nie ma zbyt wielu zdjęć, ale w tym roku planuję kolejną taką sesję, mam nadzieję, że chłopak się zgodzi :)
Życzcie mi powodzenia żeby go namówić!
A wy? Mieliście już praktyki? W jakim kierunku się uczycie? I czy wasze praktyki przypominały moje, czy były duże lepsze?

Copyright © 2014 My passions - books and photography , Blogger