-49 Rossmann + manicure Neo Nail Plumeria Scent

-49 Rossmann + manicure Neo Nail Plumeria Scent


Hej kochani,
Skoro większości już opadł promocyjny szał zakupów mogę ze spokojem wypowiedzieć się na ten temat. Czytałam bardzo wiele opisów różnych zajść w różnych zakątkach Polski i doszłam do wniosku, że u mnie w mieście było stosunkowo spokojnie i bezpiecznie. To co się działo w sklepach było dla mnie nie do pomyślenia, oczywiście rozumiem, że promocja i tak dalej, ale bez przesady żeby rzucać się na te kosmetyki, co było najzabawniejsze ludzie najbardziej przepychali się przy półkach z tymi niszowymi produktami, gdzie to właśnie wtedy była dla nich idealna okazja żeby dostać coś porządnego w przyzwoitej cenie. Oczywiście nie chce mówić, że tańsze to są zwykłe buble, bo nie, tak nie jest, sama jestem w trakcie testowania palety rozświetlaczy i jak do tej pory jestem z nich zadowolona. Z resztą pokażę wam moje małe zdobycze na zdjęciach, nie ma ich dużo, dlatego że kupowałam tylko to co było mi potrzebne, nic więcej. Po co wydawać po 300zł na zakup kosmetyków? Dla mnie to jest bezsensu, jeśli coś kupować na promocji to z głową. Ja od początku miałam przygotowaną listę produktów, które chcę kupić i tylko po nie szłam, uniknęłam dzięki temu tych wszystkich przepychanek pod regałami.

Tak jak mówiłam, nie mam tego zbyt dużo, ale tylko najpotrzebniejsze rzeczy.

Na taką cenę ta paletką ma naprawdę świetną pigmentację i bardzo długo trzyma trwałość.

 odcień Nr. 2
 tutaj niestety nie jest podany numer, ale kolor jest podobny do pomadki
 Nr. 18
 Nr. 09
 Nr. 01
Tutaj zrobiłam dla was na szybko swatche, kolory idą tak jak podałam na zdjęciach. 
Z tej czekoladki również jestem zadowolona. Dobrze się sprawuje

Dodatkowo na zdjęciu widzicie również tusz do rzęs z lovely, który po użyciu ma nadawać efekt sztucznych rzęs. Co prawda nie do końca tak to wygląda, ale pogrubia i wydłuża na wystarczającym poziomie. 


Teraz przechodzimy do manicure wykonanego kolorem Plumeria, na pierwszym zdjęciu możecie zobaczyć przedłużone paznokcie na formie, kolor został połączony z efektem lustra. 
Wiem, że paznokcie nie są idealne, ale dopiero zaczynam moją przygodę z paznokciami i pani, której robiłam paznokcie miała tak krótkie, że nie było gdzie przyczepić formy...
Na drugim zdjęciu będzie mój manicure, który zrobiłam sobie na święta, również przedłużałam paznokcie na formie. Dla dopełnienia dodałam czarne kwiatki. 
Niestety nie pomyślałam żeby zrobić inne zdjęcie i mam tylko takie...
Produkty, których użyłam to:



Mam nadzieję, że chociaż trochę wam się podoba mój post, jeśli tak jest to doceńcie moją pracę i zostawcie komentarz. Możecie podawać linki do swoich blogów, chętnie zajrzę. 
Ps. Jak spędziliście weekend majowy? Ja w ostatni dzień wybrałam się na zlot BMW z moim chłopakiem i klubem Grupą Zachód do której należy, standardowo było palenie gumy. Za tydzień będzie kolejny taki, jeśli chcecie mogę wstawić fotorelację + na moim snapie i instastory będzie relacja z tego wydarzenia. Zapraszam na ich instagrama fm grupa zachód
Podsumowanie + II część sesji

Podsumowanie + II część sesji

Zauważyliście moją słabą obecność tutaj przez praktyki, no to dzisiaj przychodzę z podsumowaniem tego miesiąca.
No więc zacznijmy od pierwszego dnia, pani która miała się nami opiekować tak naprawdę tylko nas przestraszyła, mówiła różne rzeczy, których w sumie nie powinna i już na początku poczuliśmy się przytłoczeni. Później zostaliśmy zaprowadzeni do biura Logistyki (to jest kierunek w którym się uczę) tam nas przedstawiono i od razu do... do roboty! Podzielili nas na dwie grupy, gdyż było nas czworo. Niestety koleżankom trafiło się gorzej. Od tego czasu w sumie cała ich trójka sporą część czasu była wykorzystywana w magazynie, musieli robić wszystko kiedy połowa pracowników siedziała i się obijała, podczas gdy ja siedziałam w biurze i wystawiałam dokumenty, co w sumie nawet mi się podobało. W firmie panowała raczej chłodna atmosfera, gdzie nie poszliśmy to wszędzie na nas patrzono tak jakbyśmy zabili kogoś z rodziny i tym osobom, nie było to przyjemne. Dlatego zawsze cieszyłam się kiedy miałam iść do biura, ludzie tam byli naprawdę świetni! Wszyscy tacy z dystansem do siebie, żartobliwi i co najważniejsze tam nie patrzyli na nas z góry, traktowali nas jakbyśmy byli tam od dawna, to było świetne uczucie. Przez ten miesiąc zżyłam się trochę z nimi wszystkimi, a w szczególności z panią, pod której opieką byłam w biurze. Wyzywała mnie za każdym razem gdy nazwałam ją "panią". Żartowała sobie ze mną, rozmawiała i bardzo dużo mi pokazała; jak wygląda jej praca, jaki mają system, co robić żeby dobrze wystawić wszystkie dokumenty. 
W piątek przed świętami wielkanocnymi wszyscy wychodzili z pracy o 14, a my musieliśmy błagać naszą główną panią opiekun o wypuszczenie nas wcześniej, zamknęła nam nawet drzwi przed nosem. Kiedy w końcu do tego doszło dostaliśmy przepustki na wyjście zupełnie tak jakbyśmy byli we wojsku czy w więzieniu, nie czułam się wtedy dobrze, ale byłam szczęśliwa przez to wcześniejsze wyjście. 
Właściwie nie wiem co jeszcze mogłabym wam napisać o moich doświadczeniach z praktyk, bo tak naprawdę nie ma o czym mówić. 

__________________
A teraz druga część postu, czyli druga część sesji zdjęciowej z poprzedniego wpisu, tym razem z moim chłopakiem. 
Mam nadzieję, że wam się spodobają. 








Jak teraz patrzę na te zdjęcia to widzę sporą różnicę w moim wyglądzie, w ciągu tych kilkunastu miesięcy bardzo schudłam...
Jak widzicie nie ma zbyt wielu zdjęć, ale w tym roku planuję kolejną taką sesję, mam nadzieję, że chłopak się zgodzi :)
Życzcie mi powodzenia żeby go namówić!
A wy? Mieliście już praktyki? W jakim kierunku się uczycie? I czy wasze praktyki przypominały moje, czy były duże lepsze?

Simple plan?

Simple plan?

Słuchając dzisiaj piosenki Summer Paradise w wykonaniu Simple Plan przyszedł mi do głowy pewien pomysł, ale jeszcze nie mogę wam go zdradzić, bo to ma być niespodzianka na kiedyś ;).
Dzisiejszy post publikuję z uwagi na brzydką pogodę za oknem. Od dwóch dni sam deszcz, wczoraj jeszcze udało się złapać trochę słońca, ale dzisiaj od rana pada deszcz i jest bardzo ponuro przez co ma się wrażenie, że jest znacznie później niż w rzeczywistości. A u was jaka jest pogoda? Powiedzcie, że chociaż wy macie słońce! Ale na takie małe pocieszenie powiem wam, że upolowałam dzisiaj taką cudowną hybrydkę kolor nazywa się Plumeria Scent i jest od Neo Naila. Kolorek podchodzi pod taką lawendę, może w weekend zrobię paznokcie to wtedy wstawię wam zdjęcie i sami ocenicie. W ten weekend planuję również przeczytać książkę, ale nie wiem czy mi się to uda...cóż, zobaczymy.
Robi ktoś z was może paznokcie na Neo Nailu i może mi polecić jakieś fajne kolory? Najlepiej w odcieniach kojarzących się z wiosną.
A teraz ta ciekawsza część, mianowicie zdjęcia. Jest to sesja zdjęciowa wykonana w zeszłym roku i chyba moja ulubiona do tej pory, ma swój klimat. Proszę jeszcze żebyście mi napisali czy mam wstawić również drugą część sesji, którą mam z chłopakiem.








Mimo, że światło nie było dla nas wtedy łaskawe to i tak wyszły cudowne zdjęcia, naprawdę uważam, że mają coś w sobie i mam do nich ogromny sentyment!
Koniecznie dajcie znać czy wam się podoba post, co powinnam zmienić, a czego być może unikać :)
Przez cały kwiecień nie wiem jak będzie z postami, bo mam praktyki, wracam po całym dniu wymęczona i z brakiem ochoty na cokolwiek, ale obiecuję, że postaram się publikować tak często jak to będzie możliwe.
Selfieroom

Selfieroom

Na wstępie chcę was przeprosić za moją nieobecność x
Zapewne każdy z was albo przynajmniej większość kojarzy sklep Selfieroom, dzisiaj przychodzę do was z kilkoma zdjęciami, przepraszam też za ich chwilowy brak, obiecuję wszystko nadrobić!

Dzisiaj zdjęcia taki miszmasz, ale ważne, że są, prawda? :)

Najpierw biały sweter z przypinką w kształcie ust.
Tutaj widać właśnie tą przypinkę, kurtka z różowym futerkiem pochodzi również od sklepu Selfieroom. Jest ona bardzo ciepła i wygodna. Idealna na zimę!


Tutaj macie przygotowaną pełną stylizację, pamiętam, że na ten dzień miałam zaplanowane zdjęcia, lecz niestety pogoda lubi płatać figle i to jest jedyne zdjęcie, które udało nam się zrobić zanim rozpadał się deszcz.
Sweter jest od selfieroom
Buty są ze strony DeeZee.pl 
Spodnie - Bershka


Tutaj jest krótki sweterek, rozmiar s jest bardzo krótki, ale do spodni z wysokim stanem pasuje idealnie. Wbrew pozorom jest ciepły, nosiłam go pół zimy i ani razu nie zmarzłam.

Pogoda z dnia na dzień robi się coraz ładniejsza, coraz cieplej, mam tylko nadzieję, że nagle znów się nie ochłodzi tak gwałtownie. W ten weekend zrobiły się takie upały jak w czerwcu! Jak spędziliście te ciepłe dni?
Ps. Naprawdę was przepraszam za te tragiczne zdjęcia, ale niestety nie miałam nic innego i nie miałam kiedy zrobić jakichś lepszych. Mam nadzieję, że mi wybaczycie.


Lauren Oliver, Panika

Lauren Oliver, Panika

Panika - Lauren Oliver

Lauren Oliver jest autorką książek dla młodzieży, najbardziej znana z trylogii Delirium, Jej pierwsza książka, dzięki której się wybiła "7 razy dziś" ma zupełnie inną tematykę niż ta, którą postanowiła się zająć.

Autorka skradła moje serce trylogią Delirium, ponieważ było to coś innego. Przyznam szczerze, że w pierwszej chwili najbardziej zaciekawiła mnie okładka, stanowi ona dla mnie ważny element przy wyborze lektury. Nie od dziś wiadomo, że to co wygląda lepiej - lepiej się też sprzedaje. Jeśli widzę odpychającą okładkę, a ciekawy zarys fabuły czuję się rozczarowana, ponieważ czasem przez grafików projektujących wygląd naprawdę świetna książka może okazać się totalną porażką...
Po panice spodziewałam się zupełnie czegoś innego, lecz to nie znaczy, że książka mnie rozczarowała - co to, to nie. Całość pochłonęłam trochę więcej niż cztery godziny, nie wiem jakim cudem, niesamowicie spodobała mi się ta historia. Bohaterowie żyją w małym miasteczku - gdzie wszystkie plotki roznoszą się mgnieniu oka, gdzie każdy zna każdego, gdzie nic nie umknie ludzkiej uwadze. Miasteczko sprawia wrażenie sennego...Wyobraźcie sobie życie w takim miejscu, z pewnością każdy szukałby odskoczni od codziennej rutyny...
Cieszy mnie fakt, że Heather nie jest przedstawiona w dość nierealn
y sposób, ponieważ nie jest opisywana jako nadzwyczaj piękna, a raczej jako przeciętna, nie jest stworzona na kształt super bohaterki, a na kształt zwyczajnej nastolatki, prawie takiej jak ja, z wyjątkiem jednej różnicy, ona zmaga się z ogromnym problemem. Na początku sama nie wie dlaczego wzięła udział w panice. Panika to niebezpieczna gra, lecz tegoroczne rozgrywki są wyjątkowo niebezpieczne. Podczas gry Heather poznaje mroczne sekrety swoich przyjaciół, sama diametralnie się zmienia - na jej korzyść. Cała historia jest napisana w taki sposób, że wszystko łatwo się czyta i nie są to ciepłe kluchy, lecz historia w której cały czas coś się dzieje, w ten czy inny sposób. Dziewczyna ma przy sobie swoich przyjaciół zarówno tych starych jak i nowych, może na nich liczyć mimo tego, że mają swoje kłótnie. Podczas paniki każdy zawodnik musi się mieć na baczności. Gra jest całkowitą tajemnicą, nawet sami zawodnicy nigdy do końca nie wiedzą na czym polegać będą zadania. Czasem przez ich tzw. wyzwanie czy też zadanie można nawet stracić życie, gra toczy się o wielką stawkę...A jeśli piśniesz choć słówko o Panice słono za to płacisz, czasem w najgorszy ze sposobów.
Książka jest niesamowicie wciągająca i jak dla mnie miłym zaskoczeniem, ponieważ spodziewałam się czegoś bardziej w stylu Igrzysk Śmierci gdyż dużo ludzi porównywało właśnie te dwie książki, a ja kompletnie nie wiem dlaczego... Chociaż po Lauren Oliver można było się tego spodziewać, że zaskoczy nas, swoich czytelników czymś zupełnie nieprzewidywalnym! :)
Książka dumnie stoi u mnie w małej biblioteczce, którą stopniowo powiększam! :)
Krótka recenzja Paniki, mam nadzieję, że wam się podobała :)

____
Pisząc posty, które dotyczą książek staram się w jakiś sposób zachęcić was do czytania.
Tą właśnie książkę dostałam od mojego chłopaka w prezencie na Wielkanoc w zeszłym roku. Sama może sobie bym jej nie kupiła, ponieważ wtedy miałam inne priorytety książkowe, których było naprawdę dużo w tamtym momencie, więc ten prezent ucieszył mnie niesamowicie! :)
Książka do dzisiaj stoi dumnie w mojej małej biblioteczce!
Ps. Dziękuję za ponad 1000 wyświetleń :)
Ferr

Ferr

Dzisiaj przychodzę do was z postem typowo modowym. Chciałabym wam powiedzieć co nie co o sklepie internetowym FERR. Mają naprawdę fajne i dobre gatunkowo ubrania. Ich projekty to unisex (chociaż osobiście uważam, że w większości lepiej wyglądają dziewczyny) wszystko zupełnie się od siebie różni. Mam przyjemność posiadać ich t-shirt, który chyba jest już znakiem rozpoznawczym firmy. Niestety koszulka ta póki co jest niedostępna, ale na stronie znajdziecie inne wspaniałe ubrania. Jedynym minusem t-shirtu jest jego długość. Na pierwszym zdjęciu jest on trochę zawinięty, bo inaczej zasłaniałby całe shorty i wyglądałoby to tak, jakbym miała na sobie tylko koszulkę i nic poza tym.
Poniżej kilka zdjęć:





Jak widzicie koszulka nie jest krzykliwa, co bardzo mi odpowiada. Jest prosta, ale ma coś w sobie, że po prostu musiałam ją kupić! Niestety przez moją nieuwagę nadruk na koszulce trochę się starł, a wszystko przez pranie w zbyt wysokiej temperaturze. Nie popełniajcie mojego błędu! Haha
Tutaj jeszcze dołączę linki do moich ulubionych ubrań od Ferr.
czarna bluza
krótka różowa bluza
PS. wiem, że ceny nie są zbyt niskie dlatego mam dla was kod rabatowy na -10% do każdego zamówienia wystarczy, że zaznaczycie "posiadam kupon rabatowy" i w polu, które się pojawi wpiszecie "AGATAS" wtedy automatycznie w koszyku naliczy wam się -10% od całego zamówienia.
jeśli macie jakieś pytania, zadawajcie je w komentarzu.
Gdyby ktoś pytał spodenki kupiłam w Stradivariusie
Wyłączyłam opcje weryfikacji i teraz można komentować anonimowo.
Enjoy!
Kabaretki - Hit czy Kit?

Kabaretki - Hit czy Kit?

Kabaretki ostatnimi czasy zawojowały niemalże cały świat. Gdzie się nie ruszyć widać jak ktoś je ma na sobie...Ale czy dla was jest to hit czy też raczej kit?

Od jakiegoś czasu czy na instagramie, czy na ulicy możemy zobaczyć kobiety noszące kabaretki.
Moda ta już jakiś czas temu opanowała modowy świat, a ich popularność w dużej mierze zawdzięczamy naszej Kim Kardashian, która takie miała na sobie.
Są różne modele kabaretek. Mamy kilka rodzajów oczek, więc jeśli ktoś nie lubi takich dużych to ze spokojem może wybrać sobie na mniejsze oczka, które przypominają bardziej rajstopy.
Kabaretki możemy dostać także w różnych kolorach, ale jeśli mam wybierać to zdecydowanie postawiłabym na czerń. Na zamieszczonym zdjęciu są małe oczka, które kojarzą się bohaterkami starszych filmów.
Często spotykam się w internecie z komentarzami, że takie "rajstopy" nosiły kiedyś prostytutki i nosić powinny tylko one...Nie wiem dlaczego ludziom się wydaje, że noszą je tylko prostytutki, chociaż mam pewne domysły. Połowa dziewczyn nie zna granicy między smakiem i seksapilem, a po prostu tandetą. Niestety oglądanie takich zdjęć jest niesmaczne, jeśli coś robić to tylko z wyczuciem.

 Kabaretki można nosić na wiele sposobów i do wielu różnych stylów! Zobacz niektóre z nich:

Na sportowo, chyba moja ulubiona wersja -


Uważam, że kabaretki bardzo dobrze wyglądają z trampkami i dżinsami, nie jest to przesadzony outfit i zarówno taki, który wyróżni nas z tłumu. 
Z dżinsami typu mom jeans lub boyfriend z dziurami




Dla urozmaicenia mamy także skarpetki, które spokojnie możemy nosić do obcasów i klasycznych butów i również w sportowym looku się sprawdzają






Jak widzicie kabaretki można nosić niemalże do wszystkiego. I przy odpowiednim dobraniu stroju wyglądamy szykownie, ale i ciekawie. 
Poniżej dodaję zdjęcie rodzajów jakie mamy, te które wymieniłam wyżej :)
Dla mnie zdecydowanie hit sezonu chociaż pomału trochę przereklamowany. A wy co sądzicie? Hit czy Kit? Odpowiadajcie w komentarzach :)
Copyright © 2014 My passions - books and photography , Blogger