Jesienna Chandra? - Zaful

Jesienna Chandra? - Zaful

Przepraszam za moją nieobecność...
W poprzednim poście pisałam już o jesiennej chandrze, ale teraz to już naprawdę...Czuję się jak jeden wielki leń i przytłoczona ilością wszystkich spraw. Nie mam na nic siły, nic mi się nie chce! Najchętniej to spędzałabym całe dnie w łóżku z książką i ciepłą herbatką! Do tego złapało mnie przeziębienie i ledwo co mogę mówić, więc wszyscy się teraz ze mnie śmieją, że za dużo krzyczę... Zdjęcia zrobiłam w domu, niestety przez pogodę wolę unikać póki co wychodzenia. 
Jak wiecie czekałam na zamówienie od zaful, które w końcu do mnie dotarło i jestem oczarowana! Przyznam, że nie spodziewałam się aż tak dobrej jakości jaką otrzymałam, sweterek jest bardzo ciepły i nie "gryzie" praktycznie wcale. Jestem bardzo zadowolona i jeśli takie są wszystkie ubrania od zaful to chyba oficjalnie się uzależnię!
Zamówiłam sobie szary sweterek z wiązanym tyłem, jest naprawdę uroczy i naprawdę ciepły.













Możecie zobaczyć mnie w moim małym królestwie, to tam czuję się najlepiej, na zdjęciach z warkoczem jestem całkowicie bez makijażu. 
Sweterek - LINK
Okulary - Born86
Ozdobne paski do stanika - Butik Straps
Dajcie znać co myślicie o sweterku! A wy jak sobie radzicie z jesienną chandrą jeśli wam dolega? :)
Ps. Możecie poklikać w linki :)
Autumn #2 + Bluza Tooshe

Autumn #2 + Bluza Tooshe

Hej kochani!
Sesja numer dwa jesienna już za mną i niestety chyba ostatnia, gdyż pogoda już nie dopisuje i zamiast słoneczka z kolorowymi liściami mamy ponurą, zimną i deszczową pogodę.
Zaczynam rozumieć ludzi, którzy popadają w chandrę, chyba sama jestem na tej drodze. Jedyny pozytyw tej jesieni? Dostałam pracę na soboty i jestem szczęśliwa! :)
Muszę uzupełnić również swoją domową biblioteczkę o nowe tytuły gdyż w tej chwili nie mam już co czytać, a na jesienne wieczory książka to idealny towarzysz.









Kolejny raz na zdjęciach pojawił się mój uśmiech, być może zaczynam się do niego przekonywać. Bluza od Tooshe ma poszerzane rękawy oraz takie milutkie w dotyku niby futerko. Nie wiem jak inaczej mogłabym to nazwać, ale jest naprawdę urocza. Jedyny jej minus, to jest grubość, niestety nie sprawdza się na chłodne jesienne dni gdyż jest raczej cienka, ale na wiosnę czy pod kurtkę zimową sądzę, że dobrze się nada.
I niestety sobotę przed halloween spędziłam w domu, w sumie było u mnie to do przewidzenia, bo jestem raczej leniem i często nic mi się nie chce i czasem mogłabym przespać nawet apokalipsę.
Tym razem makijaż bardzo delikatny, gdyż jedynie zrobiłam kreski eyelinerem, podkreśliłam delikatnie brwi, dodałam odrobinę bronzera dla ocieplenia twarzy i na ustach pomadka w kolorze brudnego różu z Golden Rose zakochałam się w niej!
Dajcie znać co myślicie w komentarzach. :)
Ps. Czekam za zamówieniem od Zaful, wtedy pojawią się kolejne zdjęcia :) 
Zostawiajcie komentarze z opiniami bo to naprawdę motywuje :)
Lakiery hybrydowe Xfem

Lakiery hybrydowe Xfem

Hej kochani! Witam was w tym ponurym dniu.
Rozpoczęłam współpracę z firmą Xfem. Jestem w trakcie testowania hybryd, ale póki co jestem zadowolona. A więc nigdy wcześniej nie słyszałam o tej firmie, dopiero znajoma mi ją poleciła. Czytałam opinię i myślę sobie czemu nie? :)
A teraz przejdźmy do konkretów.
Pigmentacja jest bardzo dobra, wystarczyłaby jedna warstwa lakieru dla dobrego krycia, ale dla lepszego efektu nałożyłam dwie warstwy. Musimy pamiętać aby aplikować bardzo cienkie gdyż pigment jest dobry i nie chcemy by zaraz nam się coś pomarszczyło lub też odpadło.
Jedyne z czego nie jestem szczególnie zadowolona to baza i top w jednym, słaba z tego baza, ale na top nadaje się bardzo dobrze. Wszystko trzyma się tak długo jak lakiery z firmy Neo Nail - a te mają bardziej przystępną cenę - czyli po około 4 tygodniach ściągam, niestety głupia ja nie zrobiłam zdjęcia jak ładnie się prezentują, więc zostaje tylko pokazać zdjęcia na wzornikach, ale musicie mi wierzyć, że są świetne. Pigmentacja jest naprawdę rewelacyjna, tutaj by pokazać wystarczyły dwie warstwy. Konsystencja jest również ciekawa, dzięki temu, że nie jest zbyt gęsta ani zbyt rzadka bardzo dobrze się aplikuje hybrydę.




Jedyny minus, który pojawił się w tych lakierach to w numerze 12 po jakimś czasie zauważyłam lekką zmianę kolorystyczną. A mianowicie na górze zrobił się taki ciemniejszy, wyglądało to po prostu jak lakier termiczny, więc mimo wszystko prezentował się bardzo fajnie.
Jestem naprawdę zadowolona z tych lakierów i ogólnie z firmy i sądzę, że to nie był ostatni raz gdy zamówiłam lakiery od firmy Xfem.
Plusy:
- Cena
- Pigmentacja
- Trwałość

Minusy:
- Baza/top
- Trochę "miękkie" są te lakiery i trzeba je utwardzać ciut dłużej niż inne.
Przepraszam, że dziś tak krótko, ale nie ma co się rozpisywać. Polecam wszystkim jeśli jeszcze nie korzystaliście z tej firmy :)
Halloween - Yankee Candle & Woodwick

Halloween - Yankee Candle & Woodwick

Hej Kochani!
Jakiś czas mnie tutaj niestety nie było, ale w tym czasie gromadziłam materiały na kolejne posty więc szykujcie się! :)
Tak między nami to naprawdę zaczynam nienawidzić mojej szkoły, mam jej serdecznie dość.
To jest po prostu tragedia!
Ale przejdźmy do rzeczy. W miejscu mojej pracy pojawiły się właśnie akcesoria halloweenowe, które są cudowne. Akcesoria są od Woodwicka oraz od Yankee Candle. Na zdjęciach poniżej możecie je zobaczyć. Moi faworyci to mały kotek dekoracyjny oraz osłona na świeczkę z pająkiem. Cudo. Jest też sporo świeczek o zapachu dyniowym, również w klimacie halloween. Jeśli spodobało wam się, któreś z tych cudeniek to zapraszam na fanpage RagraSun gdzie możecie zamówić właśnie takie ozdoby :)
Nawiązując do tematu Halloween. Obchodzicie je czy też raczej nie? Jakie macie plany na tegoroczne? Ja prawdopodobnie wybiorę się na imprezę :)
Jeśli nie obchodzicie halloween to czy sami z siebie czy uważacie to za chore, czy nienormalne? Chciałabym poznać zdanie innych, gdyż opinie na ten temat są bardzo podzielone. Ja uważam, że każdy powinien robić co chce, jeśli rodzice pozwalają dzieciom zbierać cukierki, to niech tak robią, jeśli inni wolą krzyczeć na te dzieci to niech też tak robią, no może niech na nie nie krzyczą, bo to jest przesada, ale wiecie o co mi chodzi ;)












Dajcie znać co myślicie o dekoracjach :)
W komentarzach zostawiajcie swoje blogi chętnie do nich zajrzę :)
Autumn #1

Autumn #1

Pierwsza jesienna sesja już za mną! A na zdjęciach w roli głównej sweterek upolowany w lumpeksie od firmy BooHoo
Pojawiły się grzyby, a wraz z nimi mnóstwo zdjęć na instagramie samych grzybów. Okej, rozumiem lubicie zbierać grzyby i fajnie, bo sama chodzę na nie z chłopakiem, ale nigdzie tego nie wstawiam. Nie mogę pojąć czemu to ma służyć, chcecie żeby reszta pozazdrościła wam małego grzybka? No przepraszam po prostu to nie dla mnie. Jasne, mogłabym co tydzień wstawiać takie zdjęcia, ale po co? Rozumiem jak ktoś wstawi raz zdjęcie, ale u niektórych czasem to aż się niedobrze robi od tych grzybów.
Do makijażu użyłam zwykłych, drogeryjnych kosmetyków: Podkład z Lirene, bronzer z lovely, rozświetlacz z wibo, pomadka z golden rose.

To jest zdecydowanie moje ulubione zdjęcie! Nie lubię swojego uśmiechu, ale tutaj nawet mi się on podoba.









Z pewnością jeszcze nie raz wykorzystam ten sweterek, bo jest naprawdę cudowny. Nigdy nie sądziłam, że mogę wyglądać dobrze w bordo. 
Teraz czekam aż spadnie więcej kolorowych liści! :)

Pierwsza współpraca - Zaful

Witajcie kochani, dzisiaj jestem przeszczęśliwa, bo rozpoczęłam swoją pierwszą współpracę.
Cieszę się, bo to znaczy, że mój blog już jest na dobrej drodze. Wiem, że współprace to nie wszystko, ale fajnie jest móc poczuć, że twój blog jest doceniany przez innych.
Najpierw jeszcze chciałabym powiedzieć coś na temat szkoły i czwartej klasy u mnie w szkole. To jest porażka! Naprawdę! Ja rozumiem, że klasa maturalna i te sprawy, ale no błagam w ciągu 7 miesięcy nie nauczymy się tego czego powinniśmy się nauczyć! A jeśli niektórzy nauczyciele prędzej mieli to gdzieś i teraz chcą nadrobić to nie powinno nam się tak za to obrywać. Przecież ja dosłownie nie wiem w co ręce włożyć. Tyle jest tego wszystkiego do nauki, że najprostszym rozwiązaniem jest dla mnie wypisanie się ze szkoły. Boję się, że nie uciągnę tego psychicznie.
Wracając do tematu współpracy.
A więc przy pierwszym zamówieniu postanowiłam, że nie będę szaleć tylko zamówię, to co krzyczy do mnie "weź mnie". I rzeczywiście tak zrobiłam, zamówiłam tylko dwie rzeczy.
Zamówiłam cudowny sweterek, jego kolor mnie urzekł. Nie mogę się doczekać aż mi przyjdzie. LINK Link spójrzcie sami, cena też jest według mnie całkiem atrakcyjna. 
Dodatkowo macie w tej chwili darmową wysyłkę przy zamówieniach powyżej 30$

Drugą rzeczą, którą zamówiłam jest dżinsowa spódnica, marzyłam właśnie o takiej z kwiatami i teraz trafiła się okazja to musiałam ją zamówić. Również bardzo przystępna cena jak dla mnie. LINK
Wiem, że póki co nie zamówiłam dużo, ale po co kupować coś co będzie leżeć? Te dwie rzeczy mnie oczarowały, naprawdę! 
Z niecierpliwością czekam aż do mnie przyjdą! :)

Mogę was prosić o poklikanie w linki? Zależy mi na tym i będę wam ogromnie wdzięczna za każde kliknięcie.
Trylogia DIMILY

Trylogia DIMILY

Trylogia DIMILY czyli: Czy wspominałam, że Cię kocham; Czy wspominałem, że Cię potrzebuję?; Czy wspominałam, że za Tobą tęsknię? Napisana przez Estelle Maskame skradła moje serce już po pierwszym tomie, gdzie poznajemy główną bohaterkę Eden i jej rodzinę, właściwie przyrodnią rodzinę. Poznajemy również głównego bohatera, imprezowicza Tylera. Eden wbrew pozorom uważa, że żona ojca nie jest taka jaką sobie wyobrażała, polubiła też swoich przyrodnich braci, no może z jednym wyjątkiem. Akcja toczy się w takim umiarkowanym tempie, nic za szybko nic za wolno, nie zasypiałam czytając te książki. Eden i Tyler po jakimś czasie odkrywają, że zaczynają mieć do siebie uczucia jakich nie powinno mieć przyrodnie rodzeństwo.
W drugim tomie mamy przeskok czasowy o dwa lata od zakończenia poprzedniego, właściwie to rok ale liczę już bez epilogu. Tutaj Eden przyjeżdża do Tylera, do Nowego Jorku na wakacje, dziewczyna jest szczęśliwa, bo w końcu traktują się jak rodzeństwo, a może jednak nie? Poznajemy tutaj nowych bohaterów, ale także od czasu do czasu pojawiają się też starzy znajomi, których nie koniecznie chcą widzieć Eden i Tyler, gdyż wprowadzają tylko zamęt w ich życiach, które tam sobie ułożyli. Oczywiście jak można przypuszczać między nimi znów odrodziło się uczucie, które właściwie nigdy nie umarło, lecz tym razem jest intensywniej, traktują się już poważniej, nie boją się tego związku.
Trzecia część i ostatnia, opowiada w dużej mierze o życiu Eden kiedy Tyler odszedł w najmniej spodziewanym momencie, ale także o jego staraniach aby dziewczyna mu wybaczyła i być może dała drugą szansę. Pokazuje jej siebie takiego, jakim go jeszcze nie znała, bardzo dojrzał kiedy ostatni raz go widziała. Przyrodnie rodzeństwo musi się zmagać także z innymi problemami jak na przykład ojciec Eden, który jest skończonym draniem odkąd dowiedział się co łączyło jego córkę z synem jego żony. Bardzo jest mi żal dziewczyny kiedy on ją traktuje jakby była nic nie warta. Choć tak naprawdę nie zrobiła niczego złego, tylko się zakochała, a Tyler nie jest w żaden sposób z nią spokrewniony.
Nie wiem co jeszcze mogłabym wam o nich napisać, bo wydaje się, że cokolwiek więcej napiszę to od razu pojawią się spojlery, a nie chce wam niszczyć przyjemności z czytania tak genialnych książek jak te, ja jestem nimi oczarowana i z pewnością jeszcze nie raz do nich wrócę, bo nie potrafię się na dobre rozstać z Eden i Tylerem, bardzo ich polubiłam, jako osoby oraz ich związek.
Koniecznie dajcie znać w komentarzu jeśli już przeczytaliście któryś z tomów. Przepraszam, że taki krótki ten opis, ale naprawdę nie chcę wam pisać spojlerów.
Długo nie mogłam napisać nic na temat tych książek, bo byłam na tak zwanym "książkowym kacu" gdzie nie mogłam sięgnąć po inną historię, po prostu cały czas miałam w głowie tylko DIMILY.
Nie jestem najlepsza w pisaniu recenzji, ale spokojnie poprawię się!

Pani Noc - Cassandra Clare

Pani Noc - Cassandra Clare

Cassandra Clare powraca do nas z następną książką o Nocnych Łowcach, tym razem zamiast z przygodami Jace'a i Clary mamy do czynienia z przygodami Emmy i Juliana. Akcja toczy się pięć lat po mrocznej wojnie, w której Sebastian Morgernstern demoniczny brat Clary zamieniał łowców w swoich sługusów i chciał zniszczyć wszystkich. Ale dzięki naszej dwójce dobro zwyciężyło. Teraz przenosimy się do Los Angeles to tam wszystko się odbywa.
Ktoś zaczyna się zajmować nekromancją, a Emma wraz ze swoim parabatai próbują odnaleźć źródło tego. Dziewczyna uważa, że te zabójstwa są powiązane z zabójstwem jej rodziców pięć lat temu, gdyż Clave obarczyło to winą Sebastiana i odpuścili.
Książka sama w sobie jest bardzo dobrze napisana, ale według mnie za dużo stron na których nic się nie dzieje.
Tym razem z bohaterami możemy poznać Los Angeles. Carstairs cały czas za wszelką cenę próbuję odkryć zagadkę morderstwa sprzed pięciu lat. Wraz ze swoim parabatai, Julianem Blackthornem, musi się nauczyć ufać swojemu sercu i rozumowi, gdy odkrywa demoniczny spisek obejmujący zasięgiem całe Los Angeles, od Sunset Strip aż po morskie fale roztrzaskujące się na plażach Santa Monica. Gdyby
jeszcze serce nie prowadziło jej na manowce…
Jakby mało było tych komplikacji, brat Juliana Mark – uprowadzony przez faerie przed pięcioma laty – zostaje teraz uwolniony w geście dobrej woli ze strony porywaczy. Faerie rozpaczliwie poszukują mordercy, który zbiera wśród nich krwawe żniwo – i w tych poszukiwaniach potrzebują pomocy Nocnych Łowców. Kłopot w tym, że w krainie faerie czas płynie inaczej i Mark nie tylko prawie się nie postarzał, ale na dodatek nie rozpoznaje nikogo ze swoich bliskich. Czy będzie w stanie naprawdę wrócić na łono rodziny? I czy faerie naprawdę na to pozwolą? W książce obserwujemy jak Mark z powrotem uczy się być nocnym łowcą, a nie faerie. Niestety powrót Marka musi być chroniony i nikt spoza Instytutu nie może się o tym dowiedzieć, bo przecież kontakty z faerie są surowo zabronione. W książce nie poznajemy praktycznie nic nowego, dostajemy niemalże te same odgrzewane ciepłe kluchy, więc nie ma co oczekiwać rewelacji w świecie nocnych łowców, ale bardzo przyjemna lektura. Chociaż trochę denerwowały mnie niektóre zachowania głównych bohaterów, czasem były one aż irracjonalne. Po drodze wszyscy muszą się przekonać komu mogą ufać, a komu nie koniecznie. Zdrada kogoś z najbliższego otoczenia bardzo zaboli, czy będą potrafili się po niej podnieść? Człowiek pogrążony w głębokim żalu i nienawiści jest zdolny do bardzo wielu rzeczy, nie ma dla nich znaczenie cena jaką będą musieli za to zapłacić.
Cassandra Clare kurczowo trzyma się tematu nocnych łowców, bo wie, że to jej się opłaci, to się sprzeda, bo prawie każdy sięgnie po to już z czystej ciekawości - jak ja. Nie wiem czy to dobrze tak ciągle powtarzać jeden temat. Uważam, że pora na coś nowego. Powoli ten temat zaczyna mnie nudzić, mam nadzieję, że to ostatnia seria powiązana z Darami Anioła.
Mimo to śmiało polecam książkę i daje jej takie 7/10 może 6,5/10. Okładka zdecydowanie przyciąga wzrok.

Wiem, że krótko, ale nie lubię się bawić w takie długie "recenzje", wolę po prostu opisać moje odczucia i na tym poprzestać, nie chcę pisać spoilerów.
Dajcie znać czy czytaliście książkę! :)
after back to school

after back to school

Miałam przygotowany post z wyjazdu w góry, ale niestety mój chłopak ciągle zapomina mi wysłać zdjęć, a ja zapominam się o nie przypomnieć, haha to się dobraliśmy! :)
Może kiedyś w końcu uda mi się wstawić ten post, ale póki co będzie post "po powrocie do szkoły". Zrobiłam dla was też kilka zdjęć. Niestety nie dość, że powrót do szkoły taki ciężki to jeszcze na dzień dobry dopadła mnie grypa, siedzę dzisiaj z gorączką, katarem, bólem gardła i bardzo złym samopoczuciem. Ani herbata z miodem i cytryną nie pomaga ani żadne leki na przeziębienie. Oby mi to szybko minęło, bo nie chcę chodzić chora :(
A co będzie z tego wszystkiego najgorsze? Nadrabianie całego materiały po odbytej chorobie. To jest zawsze najgorsze! Pogoda za oknem wcale nie poprawia mojego samopoczucia, tylko spójrzcie jak dzisiaj szaro :(






Nie korzystam z wielu zeszytów, podchodzę do tematu ekologicznie i wychodzę z założenia, że jeśli zeszyty nie są sprawdzane to nie ma sensu kupować do każdego przedmiotu osobnego zeszytu, spójrzcie jak dbam o środowisko haha!

Kilka spraw przed głównym tematem.
Ostatnio dodałam post z moim autorskim, krótkim opowiadaniem, nie spodziewałam się, że zostanie ono aż tak dobrze przyjęte. Byłam bardzo zdenerwowana publikując to. Jestem szczęśliwa, że chcielibyście kontynuację. Może gdy będę miała trochę więcej czasu wolnego usiądę i pomyślę co dalej.
Posty na blogu dalej będą się pojawiać tak jak się pojawiają, czyli nieregularnie - nie chcę pisać o byle czym np. Ale brzydka dziś pogoda, czy wpadłam w parku na psa - chcę pisać o wszystkim co mi przyjdzie do głowy, ale nie o "bzdurach"
A teraz nawiązując do tematu... Po powrocie do szkoły czuję się naprawdę koszmarnie. Wiem, co niektórzy z was teraz pomyślą "ona przesadza", ale prawdą jest, że w szkole czuję się źle, zdecydowanie wolałam chodzić do pracy, bo kończąc pracę miałam resztę dnia do siebie, a chodząc do szkoły nie dość, że spędzam tam około 7-8 godzin dziennie, to również po skończeniu lekcji nie mam całkowicie wolnego czasu dla siebie gdyż lekcje trzeba zrobić, pouczyć się na kartkówki, sprawdziany itp. Pełno nauki na samym stracie. Oczywiście zdawałam sobie sprawę, że ostatnia klasa nie będzie łatwa, ale nie spodziewałam się aż takiej ilości tego wszystkiego. Nie wiem jak uda mi się wszystko ze sobą pogodzić, ale będę się starać dodawać jak najczęściej posty.
Czy wszędzie tak wyglądają klasy maturalne, czy tylko u mnie w szkole?
Dzisiaj wybrałam się na "szybkie" zdjęcia z moim chłopakiem. Czy coś wyszło? Nie bardzo, ale mieliśmy ubaw. Cały czas robiłam głupie miny i się śmiałam, więc miło spędziliśmy czas. Pogoda też nam dopisała bo nie padało.
Poniżej na zdjęciach możecie zobaczyć moją stylizację do szkoły. Oczywiście nie jest to nic wyszukanego, ale do szkoły stawiam na wygodę, a nie na wygląd. Jak możecie zauważyć na zdjęciach nie mam również mocnego makijażu, gdyż jest to taki, który robię do szkoły (jeśli tylko mam czas i nie zasypiam co się rzadko zdarza)




Bluzka z chokerem z New Yorkera
Kurtka z lumpeksu (przygotuję dla was kiedyś post ze zdobyczami z lumpeksu! :) )
Spodnie z Bershki
Buty z yessport

Teraz przede mną nie dość, że przygotowania do matur to jeszcze pora zacząć myśleć o sukienkach na studniówki (mam dwie) możecie polecić jakieś fajne sklepy gdzie kupię suknię balową? Coś w stylu ANASTASI od LOU. Będę bardzo wdzięczna za pomoc! :)
Copyright © 2014 Welcome in my world , Blogger